Dzień jak codzień, poranna toaleta, śniadanie, czyli standard. Wzięłam laptopa, który leżał na szafce nocnej i zaczęłam sprawdzać nowości na facebooku i twitterze. Weszłam na pocztę i przeżyłam szok. Była tam wiadomość od mojej mamy. Nie byłam pewna, czy chcę ją zobaczyć, ale z drugiej strony ciekawiła mnie jej treść. Głęboko westchnęłam i przeczytałam:
"Droga Camilo,
Lily i Josh wrócili cali i zdrowi do Polski, więc nie musisz się o nich martwić.
Pewnie sobie myślisz, że jestem tchórzem, bo nie powiedziałam Ci prawdy. Masz rację. Bałam się... Ja naprawdę nie chciałam Cię okłamywać. Chciałam dla Ciebie jak najlepiej i dlatego nie utrzymywałam kontaktu z Twoim ojcem. Gdy się urodziłaś, on wcale się nami nie interesował. Bardzo mnie skrzywdził i nie chciałam, abyś cierpiała przez jego wybryki. Nie mogę znieść myśli, że Cię okłamywałam, ale zrozum, nie potrafiłam inaczej.
Proszę, wybacz mi córeczko.
Kocham Cię,
Mama"
Uroniłam kilka łez. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Nie odpisałam jej. Było mi przykro. Czułam się skrzywdzona. Miałam pustkę w głowie. Potrzebowałam czasu. "Idę się przejść"- pomyślałam i tak zrobiłam. W holu spotkałam Nicol.
-Hej mała!
-No nareszcie wróciłaś! Tak bardzo się stęskniłam za Tobą.- krzyknęłam.
-Ja też.- wtuliła się we mnie.
-I jak było?- zapytałam.
-Super! Cały tydzień z osobą, którą się kocha to naprawdę cudowna sprawa. Nikt nam nie przeszkadzał, tylko ja i on. Bardzo nam się to spodobało, więc postanowiliśmy, że przeprowadzę się do Matt'a na stałe.- oznajmiła. "Jeszcze Ty mnie zostaw"- załamałam się, lecz nie chciałam tego po sobie dać poznać.
-Bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwa.
-Dziękuję kochana.- znów objęła mnie ramionami. -Idziemy na kawę?- zapytała.
-Z chęcią.
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni, zamówiłyśmy coś na ząb i rozmawiałyśmy o przyszłości, zwłaszcza Nicol. Była bardzo podekscytowana wyprowadzką do swojego chłopaka.
-Ja to marzę o domie z dużym ogrodem dla dzieci.- rzekła przyjaciółka.
-Już dzieci? Masz siedemnaście lat, nie za wcześnie?- spytałam żartobliwie.
-No nie wiem, nie wiem. Chciałabym, żeby takie małe szkraby biegały po pokoju...
-Może za pięć lat.- dokończyłam za nią.
-Cóż za spotkanie!- usłyszałam zza moich pleców.
-Hej Zayn!- wrzasnęła Nicki na cały głos. Zdziwiłam się, że go tu widzę.
-Witaj Nicol.- rzekł do mojej towarzyszki, po czym zbliżył swoją twarz próbując pocałować mój policzek. Odepchnęłam go. Co on sobie wyobrażał... Po ostatniej awanturze, jaką urządził, nie miałam ochoty na niego nawet patrzeć.
-Ej, co jest?- zapytał, wpatrując się w moje rozwścieczone oczy.
-Możemy porozmawiać na osobności?- zwróciłam się do niego. -Przepraszamy na chwilę, Nicol.
Wstałam i odeszliśmy z Zayn'em na bok, po czym rzekłam:
-Co Ty wyprawiasz? Czego się spodziewałeś po ostatniej akcji?
-Camila, wiem, że trochę przesadziłem, ale chciałbym Cię przeprosić.
-Myslisz, że przyjdziesz tutaj, powiesz kilka słówek i bedę Twoja!? Trochę się przeliczałeś..- zburzyłam się.
-Posłuchaj, dostałem zaproszenie na urodziny Ed'a Sheeran'a i chciałem spytać, czy pójdziesz ze mną, więc Camila... Zechciałabyś mi potowarzyszyć na tej imprazie?- uśmiechnął się, patrząc na mnie tym swoim błagalnym wzrokiem.
-Heh, przykro mi.- zaśmiałam się. -Spóźniłeś się. mam już partnera.
-Mogę wiedzieć kogo?- nadal się uśmiechał, lecz był już lekko speszony.
-"Mojego blondynka"- znów sie ucieszyłam i wróciłam do Nicol. Zayn zmieszany dołączył do nas, mówiąc:
-To może Ty ze mną pójdziesz?- rzucił propozycję Nicki.
-Ale co ja?- zapytała zaskoczona.
-Nawet o tym nie myśl.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami patrząc na bruneta.
-Chciałabyś pójść ze mną na przyjęcie urodzinowe? Nie przyjmuję odmowy.- nalegał.
-Yy, no jasne, że tak! A co, Camila sie nie zgodziła?
-Niestety nie i nie mam pojęcia dlaczego.- skłamał. Doskonale wiedział, że to przez jego zachowanie.
-Zwariowałaś?- spojrzała na mnie krzywym, zdziwionym wzrokiem. -Stracić taką okazję to naprawdę trzeba być..
-Po prostu idę z kimś innym!- powiedziałam stanowczo. Jakim prawem oni mnie oceniają, zwłaszcza, że Nicol nie zna całej prawdy, a Zayn kłamie w żywe oczy, żeby wina całej tej sytuacji spoczywała tylko na mnie.
-To rozumiem, że się zgadzasz?- dopytywał.
-Tak, Zayn, zgadzam się, tylko w co ja się ubiorę...- zamyśliła się.
-Żaden problem. Chodźmy do galerii wybierzesz jakąś sukienkę, czy co tak sobie chcesz, oczywiście ja płacę.- zaśmiał się. Co za świnia! Ja się nie zgodziłam, to zrobił mi na złość zapraszając moją przyjaciółkę przy mnie i jeszcze bezczelnie ją przekupił sukienką. On to ma tupet.
-Ojej, Zayn, dziękuję- Nicol wstała, a Malik złapał ja w pasie i przyciągnął do siebie.
-To idziemy, Camila idziesz z nami?- zapytali wspólnie.
-Jakoś nie mam ochoty- rzekłam, bawiąc się małą łyżeczką.
-Nie to nie. My lecimy.- powiedział brunet, patrząc na mnie tak, jakby chciał wzbudzić we mnie zazdrość. W tamtym momencie czułam wstręt i obrzydzenie ich zachowaniem. Miałam dosyć kłamst osób z mojego otoczenia.
* * *
Do imprazy urodzinowej Ed'a zostały dwa dni. Stroje z Horanem juz wybraliśmy, więc chciałam sobie troszkę odpocząć i zrelaksować się, jednak to chyba nie było mi dane.
-Hej Cami!- przywitał się ciepłym głosem Niall.
-No hej, właśnie o Tobie myślałam.
-Potrzebuję Twojej pomocy.- rzekł. -Umiesz gotować?- zapytał.
-Zależy o czym rozmawiamy.
-Trzeba zrobić żarcie na impreże, a Ed nie może, bo pojechał po alkohol i słodycze i wróci dopiero w dniu imprezy.
-Nie ma problemu, z chęcią Ci pomogę.- odrzekłam z uśmiechem.
-No to ja lecę do sklepu kupić składniki i bierzymy się do roboty.
-To wpadnij do mnie, mam dużo przepisów, coś wymyślimy.
-Ok, to do zobaczenia.- pożegnał się Niall. Po rozmowie z nim szybko ogarnęłam w pokoju, bo miałam lekki bałagan. Naszykowałam gazety z przepisami i czekałam na blondyna. Horan przyjechał dwie godziny później.
-No hej, już jestem.- rzekł, rzucając na podłogę osiem toreb z zakupami i zdyszany dodał: -To chyba wszystko.
-Chyba? Co my z tym zrobimy...
-Spokojnie, jak zostanie, to ja zjem.- zachichotał.
-No nie wątpie. Od czego zaczynamy?- zapytałam. Niebieskooki zdjął bluzę i zaczął wypakowywać to, co kupił.
-To może Ty zrób jakieś dobre ciasto, a ja się wezmę za sałatkę, hmm?- zaproponował.
-Dobry pomysł.- przytaknęłam i zaczęliśmy działać. Horan złapał za ogórki, pomidory, marchewki i inne warzywa, kroił je i wsypywał do misek. Ja, wyrabiając masę, cichutko podśpiewywałam pod nosem.
-Co tam nucisz?- zapytał, patrząc w moim kierunku, pochylony nad stołem.
-End lif łajl łir jaang!- krzyknęłam.
-Hah, a mówiłaś, że nie umiesz śpiewać.
-Bo nie umiem, ale lubię. Włączę muzykę, ok?- ruszyłam w stronę laptopa i puściłam piosenki 1D. Zawsze je włączam jak coś robię w domu.
-Aałć!- wrzasnął blondyn.
-Co sie stało, Niall?
Zobaczyłam krew na nożu.
-Przeciąłem sobie palec.- skrzywił się.
-Siadaj na kanapie, lecę po apteczkę.
Po chwili wróciłam i zaczęłam opatrywać ranę Niall'a.
-Nadajesz się do służby medycznej.- powiedział.
-E tam, to żadna filozofia. Powinieneś się cieszyć, że nie trzeba szwów zakładać.
-Całe szczęście.
Przykleiłam plaster, zawinęłam palec bandażem i rzekłam:
-Gotowe. Możesz wracać do krojenia, tylko uważaj.
-Dzięki Cami, co ja bym bez Ciebie zrobił..- zapytał sarkastycznie, udając się do kuchni.
-Zginąłbyś.- zaśmiałam się. Po chwili oboje wróciliśmy do przyżądzania posiłków i rozmawialiśmy o przyjęciu i gościach.
-Camila, podasz mi maliny? Stoją w lodówce na najniższej półce.
-Ok.- odpowiedziała i poszłam po nie. -Proszę.- dałam mu pudełko z owocami.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.- rzuciłam.
-Fuck!- znów krzyknął.
-Co tym razem?- zapytałam.
-Wysypałem maliny na koszulkę.- rozłożył ręce.
-Widzę.Ściągaj, zapiorę to.- rzekłam. Horan spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. -No co? Daj ją, bo im dłużej będziesz czekał, tym trudniej będzie to sprać z białego.
Niall po chwili zdjął T-shirt, a ja poszłam do łazienki. Za moment wróciłam i powiedziałam:
-Suszy się, musisz troche poczekać.
-Rozumiem.
-Czy Ty zawsze jesteś taką niezdarą w kuchni?- zapytałam z ironią.
-Dziś wyjątkowo mnie coś rozprasza.. Lub ktoś. A co?
-No najpierw palec, teraz koszulka. Jak tak dalej pójdzie, to sobie jakąś krzywdę i z kim ja będę tańczyć na imprezie?- zachichotałam. Akurat z głośników dało się usłyszeć słowa "More than this". Horan podszedł do mnie, wyciągnął rękę w moją stronę i wyszeptał:
-To może na wszelki wypadek już zaczniemy?
Spojrzałam w jego oczy. Były prawdziwe i zniewalające. Podałam mu dłoń, a drugą delikatnie położyłam na jego barku. Niall swoja ręką objął mnie w talii sztywno trzymając ramę. Powoli kołysząc się do melodii uśmiechaliśmy się do siebie. Oboje byliśmy lekko zawstydzeni. Jego nagi tors, ramiona i brzuch jeszcze bardziej mnie onieśmielały, lecz tym samym nie dały mi oderwać od niego wzroku.
-I obrocik.- szepnął żartobliwie.On zawsze potrafił rozładować napięcie.
-Wariat z Ciebie.- dodałam. Tańczyliśmy tak praktycznie do końca piosenki, a tak naprawdę to do solówki Zayn'a. Jak usłyszałam słowa:
"I pray that you will see the light
Thats shining from the stars above" (TŁ: "Modlę się, byś zobaczyła światło błyszczących gwiazd nad nami") od razu przypomniał mi się tamten wieczór z Malikiem. Właśnie wtedy byliśmy sami pod całym niebem gwiazd. Zrobiło mi się smutno, gdy te przykre myśli wróciły. Po tym nawet nie umiałam się cieszyć obecnością Horana. Piosenka się skończyła. Niall puścił mnie i zapytał:
-I co, nadaję się na partnera do tańca?
-Wiesz co, źlę się czuję, chyba pójdę się położyć.- złapałam się za szyję.
-Cami, zrobiłem coś nie tak?- zmieszał się.
-Nie, nie to nie Twoja wina, po prostu późno już i głowa mnie rozbolała.
-Ale zaczekaj..
-Jak chcesz, to możesz spać na kanapie. Jak jesteś głodny to sobie coś zrób, w ogóle czuj się jak u siebie.- wtrąciłam.
-Camila!- podniósł lekko głos. Ręce spuścił wzdłóż nagiego torsu, jego oczy były smutne. Wyraźnie był zawiedziony i to ja go rozczarowałam. To bolało mnie, a jak on musiał się czuć.
-Dobranoc Niall.
Szybko zakończyłam rozmowę, nie dając blondynowi dojść do łowa. Jestem beznadzieją przyjaciółką. Nie powinnam się tak zachowywać, zwłaszcza, że to nie jest sprawa związana z nim. To wszystko przeze mnie.. A może tak właśnie miało być.. Może to był znak od losu, że akurat TA piosenka "włączyła się", gdy byłam z Niall'em.. Może to coś miało znaczyć.. Może dzięki temu miałam coś sobie uświadomić.. Może już nigdy w życiu się tego nie dowiem...
____________________________________
Hej kochani! Jest 16! Cieszycie się? Jak myślicie, co będzie dalej? :p Liczę na dużą ilość komentarzy :) Kocham Was! ;* Link do piosenki, o której mowa w rozdziale: http://www.youtube.com/watch?v=b-RQIN3wo5U :D Osobiście, to moja ulubiona piosenka 1D z płyty Up All Night :)
Łapcie tego przystojniaka ♥
