wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 16

     Dzień jak codzień, poranna toaleta, śniadanie, czyli standard. Wzięłam laptopa, który leżał na szafce nocnej i zaczęłam sprawdzać nowości na facebooku i twitterze. Weszłam na pocztę i przeżyłam szok. Była tam wiadomość od mojej mamy. Nie byłam pewna, czy chcę ją zobaczyć, ale z drugiej strony ciekawiła mnie jej treść. Głęboko westchnęłam i przeczytałam:
"Droga Camilo,
Lily i Josh wrócili cali i zdrowi do Polski, więc nie musisz się o nich martwić.
Pewnie sobie myślisz, że jestem tchórzem, bo nie powiedziałam Ci prawdy. Masz rację. Bałam się... Ja naprawdę nie chciałam Cię okłamywać. Chciałam dla Ciebie jak najlepiej i dlatego nie utrzymywałam kontaktu z Twoim ojcem. Gdy się urodziłaś, on wcale się nami nie interesował. Bardzo mnie skrzywdził i nie chciałam, abyś cierpiała przez jego wybryki. Nie mogę znieść myśli, że Cię okłamywałam, ale zrozum, nie potrafiłam inaczej.
Proszę, wybacz mi córeczko.

                                                                                                                   Kocham Cię,
                                                                                                                            Mama"
Uroniłam kilka łez. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Nie odpisałam jej. Było mi przykro. Czułam się skrzywdzona. Miałam pustkę w głowie. Potrzebowałam czasu. "Idę się przejść"- pomyślałam i tak zrobiłam. W holu spotkałam Nicol.
-Hej mała!
-No nareszcie wróciłaś! Tak bardzo się stęskniłam za Tobą.- krzyknęłam.
-Ja też.- wtuliła się we mnie.
-I jak było?- zapytałam.
-Super! Cały tydzień z osobą, którą się kocha to naprawdę cudowna sprawa. Nikt nam nie przeszkadzał, tylko ja i on. Bardzo nam się to spodobało, więc postanowiliśmy, że przeprowadzę się do Matt'a na stałe.- oznajmiła. "Jeszcze Ty mnie zostaw"- załamałam się, lecz nie chciałam tego po sobie dać poznać.
-Bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwa.
-Dziękuję kochana.- znów objęła mnie ramionami. -Idziemy na kawę?- zapytała.
-Z chęcią.
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni, zamówiłyśmy coś na ząb i rozmawiałyśmy o przyszłości, zwłaszcza Nicol. Była bardzo podekscytowana wyprowadzką do swojego chłopaka.
-Ja to marzę o domie z dużym ogrodem dla dzieci.- rzekła przyjaciółka.
-Już dzieci? Masz siedemnaście lat, nie za wcześnie?- spytałam żartobliwie.
-No nie wiem, nie wiem. Chciałabym, żeby takie małe szkraby biegały po pokoju...
-Może za pięć lat.- dokończyłam za nią.
-Cóż za spotkanie!- usłyszałam zza moich pleców.
-Hej Zayn!- wrzasnęła Nicki na cały głos. Zdziwiłam się, że go tu widzę.
-Witaj Nicol.- rzekł do mojej towarzyszki, po czym zbliżył swoją twarz próbując pocałować mój policzek. Odepchnęłam go. Co on sobie wyobrażał... Po ostatniej awanturze, jaką urządził, nie miałam ochoty na niego nawet patrzeć.
-Ej, co jest?- zapytał, wpatrując się w moje rozwścieczone oczy.
-Możemy porozmawiać na osobności?- zwróciłam się do niego. -Przepraszamy na chwilę, Nicol.
Wstałam i odeszliśmy z Zayn'em na bok, po czym rzekłam:
-Co Ty wyprawiasz? Czego się spodziewałeś po ostatniej akcji?
-Camila, wiem, że trochę przesadziłem, ale chciałbym Cię przeprosić.
-Myslisz, że przyjdziesz tutaj, powiesz kilka słówek i bedę Twoja!? Trochę się przeliczałeś..- zburzyłam się.
-Posłuchaj, dostałem zaproszenie na urodziny Ed'a Sheeran'a i chciałem spytać, czy pójdziesz ze mną, więc Camila... Zechciałabyś mi potowarzyszyć na tej imprazie?- uśmiechnął się, patrząc na mnie tym swoim błagalnym wzrokiem.
-Heh, przykro mi.- zaśmiałam się. -Spóźniłeś się. mam już partnera.
-Mogę wiedzieć kogo?- nadal się uśmiechał, lecz był już lekko speszony.
-"Mojego blondynka"- znów sie ucieszyłam i wróciłam do Nicol. Zayn zmieszany dołączył do nas, mówiąc:
-To może Ty ze mną pójdziesz?- rzucił propozycję Nicki.
-Ale co ja?- zapytała zaskoczona.
-Nawet o tym nie myśl.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami patrząc na bruneta.
-Chciałabyś pójść ze mną na przyjęcie urodzinowe? Nie przyjmuję odmowy.- nalegał.
-Yy, no jasne, że tak! A co, Camila sie nie zgodziła?
-Niestety nie i nie mam pojęcia dlaczego.- skłamał. Doskonale wiedział, że to przez jego zachowanie.
-Zwariowałaś?- spojrzała na mnie krzywym, zdziwionym wzrokiem. -Stracić taką okazję to naprawdę trzeba być..
-Po prostu idę z kimś innym!- powiedziałam stanowczo. Jakim prawem oni mnie oceniają, zwłaszcza, że Nicol nie zna całej prawdy, a Zayn kłamie w żywe oczy, żeby wina całej tej sytuacji spoczywała tylko na mnie.
-To rozumiem, że się zgadzasz?- dopytywał.
-Tak, Zayn, zgadzam się, tylko w co ja się ubiorę...- zamyśliła się.
-Żaden problem. Chodźmy do galerii wybierzesz jakąś sukienkę, czy co tak sobie chcesz, oczywiście ja płacę.- zaśmiał się. Co za świnia! Ja się nie zgodziłam, to zrobił mi na złość zapraszając moją przyjaciółkę przy mnie i jeszcze bezczelnie ją przekupił sukienką. On to ma tupet.
-Ojej, Zayn, dziękuję- Nicol wstała, a Malik złapał ja w pasie i przyciągnął do siebie.
-To idziemy, Camila idziesz z nami?- zapytali wspólnie.
-Jakoś nie mam ochoty- rzekłam, bawiąc się małą łyżeczką.
-Nie to nie. My lecimy.- powiedział brunet, patrząc na mnie tak, jakby chciał wzbudzić we mnie zazdrość. W tamtym momencie czułam wstręt i obrzydzenie ich zachowaniem. Miałam dosyć kłamst osób z mojego otoczenia.
                                         *                          *                               *
Do imprazy urodzinowej Ed'a zostały dwa dni. Stroje z Horanem juz wybraliśmy, więc chciałam sobie troszkę odpocząć i zrelaksować się, jednak to chyba nie było mi dane.
-Hej Cami!- przywitał się ciepłym głosem Niall.
-No hej, właśnie o Tobie myślałam.
-Potrzebuję Twojej pomocy.- rzekł. -Umiesz gotować?- zapytał.
-Zależy o czym rozmawiamy.
-Trzeba zrobić żarcie na impreże, a Ed nie może, bo pojechał po alkohol i słodycze i wróci dopiero w dniu imprezy.
-Nie ma problemu, z chęcią Ci pomogę.- odrzekłam z uśmiechem.
-No to ja lecę do sklepu kupić składniki i bierzymy się do roboty.
-To wpadnij do mnie, mam dużo przepisów, coś wymyślimy.
-Ok, to do zobaczenia.- pożegnał się Niall. Po rozmowie z nim szybko ogarnęłam w pokoju, bo miałam lekki bałagan. Naszykowałam gazety z przepisami i czekałam na blondyna. Horan przyjechał dwie godziny później.
-No hej, już jestem.- rzekł, rzucając na podłogę osiem toreb z zakupami i zdyszany dodał: -To chyba wszystko.
-Chyba? Co my z tym zrobimy...
-Spokojnie, jak zostanie, to ja zjem.- zachichotał.
-No nie wątpie. Od czego zaczynamy?- zapytałam. Niebieskooki zdjął bluzę i zaczął wypakowywać to, co kupił.
-To może Ty zrób jakieś dobre ciasto, a ja się wezmę za sałatkę, hmm?- zaproponował.
-Dobry pomysł.- przytaknęłam i zaczęliśmy działać. Horan złapał za ogórki, pomidory, marchewki i inne warzywa, kroił je i wsypywał do misek. Ja, wyrabiając masę, cichutko podśpiewywałam pod nosem.
-Co tam nucisz?- zapytał, patrząc w moim kierunku, pochylony nad stołem.
-End lif łajl łir jaang!- krzyknęłam.
-Hah, a mówiłaś, że nie umiesz śpiewać.
-Bo nie umiem, ale lubię. Włączę muzykę, ok?- ruszyłam w stronę laptopa i puściłam piosenki 1D. Zawsze je włączam jak coś robię w domu.
-Aałć!- wrzasnął blondyn.
-Co sie stało, Niall?
Zobaczyłam krew na nożu.
-Przeciąłem sobie palec.- skrzywił się.
-Siadaj na kanapie, lecę po apteczkę.
Po chwili wróciłam i zaczęłam opatrywać ranę Niall'a.
-Nadajesz się do służby medycznej.- powiedział.
-E tam, to żadna filozofia. Powinieneś się cieszyć, że nie trzeba szwów zakładać.
-Całe szczęście.
Przykleiłam plaster, zawinęłam palec bandażem i rzekłam:
-Gotowe. Możesz wracać do krojenia, tylko uważaj.
-Dzięki Cami, co ja bym bez Ciebie zrobił..- zapytał sarkastycznie, udając się do kuchni.
-Zginąłbyś.- zaśmiałam się. Po chwili oboje wróciliśmy do przyżądzania posiłków i rozmawialiśmy o przyjęciu i gościach.
-Camila, podasz mi maliny? Stoją w lodówce na najniższej półce.
-Ok.- odpowiedziała i poszłam po nie. -Proszę.- dałam mu pudełko z owocami.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.- rzuciłam.
-Fuck!- znów krzyknął.
-Co tym razem?- zapytałam.
-Wysypałem maliny na koszulkę.- rozłożył ręce.
-Widzę.Ściągaj, zapiorę to.- rzekłam. Horan spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. -No co? Daj ją, bo im dłużej będziesz czekał, tym trudniej będzie to sprać z białego.
Niall po chwili zdjął T-shirt, a ja poszłam do łazienki. Za moment wróciłam i powiedziałam:
-Suszy się, musisz troche poczekać.
-Rozumiem.
-Czy Ty zawsze jesteś taką niezdarą w kuchni?- zapytałam z ironią.
-Dziś wyjątkowo mnie coś rozprasza.. Lub ktoś. A co?
-No najpierw palec, teraz koszulka. Jak tak dalej pójdzie, to sobie jakąś krzywdę i z kim ja będę tańczyć na imprezie?- zachichotałam. Akurat z głośników dało się usłyszeć słowa "More than this". Horan podszedł do mnie, wyciągnął rękę w moją stronę i wyszeptał:
-To może na wszelki wypadek już zaczniemy?
Spojrzałam w jego oczy. Były prawdziwe i zniewalające. Podałam mu dłoń, a drugą delikatnie położyłam na jego barku. Niall swoja ręką objął mnie w talii sztywno trzymając ramę. Powoli kołysząc się do melodii uśmiechaliśmy się do siebie. Oboje byliśmy lekko zawstydzeni. Jego nagi tors, ramiona i brzuch jeszcze bardziej mnie onieśmielały, lecz tym samym nie dały mi oderwać od niego wzroku.
-I obrocik.- szepnął żartobliwie.On zawsze potrafił rozładować napięcie.
-Wariat z Ciebie.- dodałam. Tańczyliśmy tak praktycznie do końca piosenki, a tak naprawdę to do solówki Zayn'a. Jak usłyszałam słowa:
"I pray that you will see the light
Thats shining from the stars above" (TŁ: "Modlę się, byś zobaczyła światło błyszczących gwiazd nad nami") od razu przypomniał mi się tamten wieczór z Malikiem. Właśnie wtedy byliśmy sami pod całym niebem gwiazd. Zrobiło mi się smutno, gdy te przykre myśli wróciły. Po tym nawet nie umiałam się cieszyć obecnością Horana. Piosenka się skończyła. Niall puścił mnie i zapytał:
-I co, nadaję się na partnera do tańca?
-Wiesz co, źlę się czuję, chyba pójdę się położyć.- złapałam się za szyję.
-Cami, zrobiłem coś nie tak?- zmieszał się.
-Nie, nie to nie Twoja wina, po prostu późno już i głowa mnie rozbolała.
-Ale zaczekaj..
-Jak chcesz, to możesz spać na kanapie. Jak jesteś głodny to sobie coś zrób, w ogóle czuj się jak u siebie.- wtrąciłam.
-Camila!- podniósł lekko głos. Ręce spuścił wzdłóż  nagiego torsu, jego oczy były smutne. Wyraźnie był zawiedziony i to ja go rozczarowałam. To bolało mnie, a jak on musiał się czuć.
-Dobranoc Niall.
Szybko zakończyłam rozmowę, nie dając blondynowi dojść do łowa. Jestem beznadzieją przyjaciółką. Nie powinnam się tak zachowywać, zwłaszcza, że to nie jest sprawa związana z nim. To wszystko przeze mnie.. A może tak właśnie miało być.. Może to był znak od losu, że akurat TA piosenka "włączyła się", gdy byłam z Niall'em.. Może to coś miało znaczyć.. Może dzięki temu miałam coś sobie uświadomić.. Może już nigdy w życiu się tego nie dowiem...



____________________________________
Hej kochani! Jest 16! Cieszycie się? Jak myślicie, co będzie dalej? :p Liczę na dużą ilość komentarzy :) Kocham Was! ;* Link do piosenki, o której mowa w rozdziale: http://www.youtube.com/watch?v=b-RQIN3wo5U :D Osobiście, to moja ulubiona piosenka 1D z płyty Up All Night :)

Łapcie tego przystojniaka ♥

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 15

    Gdy rano się przebudziłam, pierwsze co zobaczyłam, to zadowolona twarzyczka Horana patrząca się na mnie swoimi błękitnymi oczyma.
-Dzień dobry śpiochu- powiedział z entuzjazmem.
-Hej, co mi się tak przyglądasz?- zapytałam nieśmiało.
-Ładnie wyglądasz, gdy śpisz-rzekł, trzymając kciuk przy ustach. Był taki urzekający, kiedy to robił.
-Tak, cała roztrzepana, nieumalowana..
-Kobieta nie potrzebuje makijażu ani fantastycznej fryzury, żeby wyglądać pięknie.
-Tylko szkoda, że niektóre o tym zapominają. Tak w ogóle to która godzina?
-Wczesna, masz, napij się kakao- powiedział podając mi kubek z gorącym napojem. Siedziałam owinięta kocem patrząc na panele podłogi pustym wzrokiem.
-Ciągle się tym martwisz?-zapytał z troską. Ja pogrążona w myślach milczałam.
-Cami, nie możesz się tym tak przejmować- rzekł, siadając tuż przy mnie. -A już napewno nie możesz cierpieć za czyjeś błędy z przeszłości.
-Niall, jak mam się nie przejmować? To spadło na mnie tak nagle i niespodziewanie. Miałam różne przygody w życiu, ale czegoś takiego sobie nawet nie wyobrażałam. Zawsze myślalam, że wychowuję się w normalnej, kochającej się rodzinie, a w życiu mam ład i porządek, z resztą chciałabym o tym choć na moment zapomnieć- zwierzałam się, a Horan słuchał mnie z wielkim skupieniem i niezwykłą wyrozumiałością. Mało myśląc powiedział:
-To ja nawet mam pomysł co Ci w tym może pomóc- blondyn udał się drugiego pokoju. Po chwili wrócił z gitarą, mówiąc:
-Muzyka.
-Jak to?
-Obiecałem Ci, że będę Twoim mentorem i że nauczę Cię grać, a ja zazwyczaj staram się dotrzymywać słowa. Poza tym to moja najlepsza przyjaciółka i dobrze by było, abyście się poznały. Ona zawsze poprawia mi humor, zawsze wysłucha i nigdy nie ocenia. Zasila dobrą energią i odpręża.
"Działa na Ciebie tak jak Ty na mnie"- pomyślałam.
-Mam nadzieję, że dasz się zarazić tymi pozytywami i oderwiesz się od tych wszystkich przykrości, które sprawiają, że tak rzadko się uśmiechasz- kontynuował. Chwilę po zastanowieniu rzekłam:
-Dlaczego nie, możemy spróbować, ale mówię, że dużo zapomniałam, więc musisz mi trochę przypomnieć.
Horan usiadł po mojej lewej stronie i już miał mi pokazać pierwszy akord, kiedy do domku wpadł zdenerwowany Liam:
-Niall!- krzyczał od drzwi. -Gdzie jesteś?
-W salonie!- odpowiedział niebieskooki. Po tym Li wtargnął do pokoju w samych bokserkach i podkoszulce:
-Wiesz gdzie może być Loki?
-Yy, Liam, stało się coś?
-Ładne majtki- rzekłam, zakrywając usta, by nie wybuchnąć śmiechem.
-O, Camila, hej. Szukam psa, bo zaraz Danielle po niego przyjedzie, a nigdzie go nie ma. Wszędzie szukałem, nie mam pojęcia, gdzie może być- szlochał z zakłopotaniem na twarzy. Wyglądał tak śmiesznie chodząc w tę i z powtorem bez spodni, trzymając się za głowę. -Przecież ona mnie zabije!- powtarzał, a ja z Niall'em pokładaliśmy się ze śmiechu.
-No i z czego się tak śmiejecie?
-Hahaha, z Ciebie!- przyznał Horan.
-Liam, kto Ci ukradł spodnie?
-Co? Jakie spodnie? Zginął mi pies, a nie spodnie.- oburzył się.
-Jesteś w samych gaciach! Mógłbyś się ubrać przy damie!- skrzyczał go Niall ze łzami w oczach spowodowanymi śmieszną sytuacją. Liam spojrzał na mnie, potem na swoje gołe nogi i jeszcze raz na mnie.
-Ups, wtoopa...- odrzekł z rumieńcami na policzkach, wyraźnie się speszając. Po chwili z ulicy słychać było klakson samochodu.
-To Dan. Dobra, miło było Was poznać, idę na stracenie- brunet uśmiechnął się do nas i wyszedł.
-Trzymamy kciuki- krzyknął Niall.
-On tak zawsze?- zapytałam.
-Ta, a to on jest tym "najdojrzalszym" i "ułożonym" z zespołu.
-Fajnie jest mieć takich zwariowanych przyjaciół, co?
-Jasne. Rozśmieszą, gdy jest dobrze, ale i potrafią być poważni i wysłuchać, gdy zajdzie taka potrzeba.- mówił. -Mnie, osobiście, najlepiej rozmawia się z Zayn'em. Od początku znajomości z nim dogaduję się najepiej i myślę, że on ze mną też.- kontynuował.  Ja nie chciałam rozmawiać o Malik'u, ani też przerywać Horan'owi, więc milczałam.
-Dlaczego nic nie mówisz?- spytał.
-Lubię słuchać, gdy opowiadasz o swoim życiu- powiedziałam, broniąc się przed właściwą odpowiedzią, ale nie kłamiąc, bo na prawdę lubię jego opowieści. -Wracamy do grania?
-A tak, na czym skończyliśmy?
                                                   *                         *                           *
6 godzin  później umiałam już zagrać połowę "Little things". Cały ten czas wpłynął nas w miłej i przyjemniej atmosferze. Przypomniały mi się te czasy, gdy grałam z zapałem przed rodziną jakieś proste piosenki, a oni cieszyli się, że robię to, co kocham.
-Nie było tak cieżko, jak przypuszczałam- rzekłam. -Dobry z Ciebie nauczyciel.
-E tam, po prostu dużo pamiętasz- uśmiechnał się.
-No, zajęłam Ci cały dzień, a pewnie miałeś coś ważnego do zrobienia.
-Oj, nie prawda. Przyjechałem tu po mikrofony i materiały na nową płytę, a poza tym dawno tu nie byłem.
-W każdym bądź razie dziękuję za miło spędzony czas , ale będę się już zbierać.
-Odwiozę Cię, jeśli chcesz- zaproponował.
-Oczywiście, że chcę, ale co z Liam'em?
-Podobno Danielle miała go zabić, więc uciekamy z miejsca zbrodni- zażartował. -Tak serio, to idź do auta, a ja pójdę sprawdzić co on robi.
-Ok.- odpowiedziałam i zrobiłam tak, jak się umówiliśmy. Po pięciu minutach Horan był już w samochodzie.
-I co z nim?- dopytywałam.
-Pojechał z Dan do schroniska dla zwierząt, bo hycel złapał Loki'ego na ulicy...
-Hah, oj ten Liam..- zaśmiałam się.
-Cami, mam propozycję- zaczął.
-Oo, no to mów, proszę.- zaciekawiłam się.
-Dostałem zaproszenie na urodziny od ed'a Sheeran'a i tam jest napisane, no wiesz, w tym zaproszeniu..- Horan był wyraźnie zestresowany. -... żeby przyjść z osobą towarzyszącą, więc...
-Więc..?- zachęcałam go do wypowiedzenia się, gdyż podejrzewałam o co chce zapytać.
-Cami, chciałabyś mi potowarzyszyć?
-Jeżeli ze mną wytrzymasz, to jasne, czemu nie.- rzekłam, po czym odwróciłam głowę w stronę okna, aby uśmiechnąć się sama do siebie. Niall chyba zrobił to samo, bo gdy na niego spojrzałam jego twarz była ucieszona. Dalsza podróż minęła na rozmowie o ów imprezie, np. jak mamy się ubrać, żeby do siebie pasować i jaki prezent kupić Ed'owi, gdyż znam go tylko pod względem muzycznym.
-No jesteśmy- oznajmił Horan dojeżdżając na miejsce.
-Ah, mam dość już tego miejsca- rzekłam z grymasem.
-Dlaczego? Nie podoba Ci się w Londynie?
-Chodzi mi o ten hotel.. Chciałabym się już stąd wynieść.
-To nie możesz wynająć jakiegoś domu?
-To nie takie proste, poza tym nie mam pracy, to nie dostane kredytu, a z kasą u mnie ostatnio cienko.
-To ja Ci pożyczę, jak będziesz miała to oddasz.- rzucił.
-Nie, nie, napewno nie. Dziękuję za dobre serce, ale i tak już dużo dla mnie robisz, to byłoby za wiele. Zły pomysł.- wypierałam się.
-No to nie wiem...- przyznał.
-Eh, jakoś sobie poradzę, nie. Dziękuję za nocleg i że pozwoliłem mi na chwilę zapomnieć i za wszystko, to wiele dla mnie znaczy, nigdy Ci tego nie zapomne.
-Miło, że mogę pomóc- uśmiechnął się, a ja wtuliłam się w niego z wdzięczności. Tak bardzo chciałam to zrobić. Pragnęłam jego bliskości.
-Zobaczymy się jutro?- zapytał.
-Jasne. Jeśli chcesz. Dobranoc Niall- powiedziałam wysiadając z auta.
-Zadzwonię!- krzyknął i posłał mi buziaka. Odwzajemniłam miły gest i poszłam do siebie. Gdy weszłam do pokoju, wzięłam prysznic, zjadłam kolację i położyłam się do łóźka, aby odpocząć. Nudziło mi się, a nie chciałam, żeby przykre myśli wróciły, wziełam książkę i zaczęłam czytać. Gdy wciągnęłam się w jej przesłanie, przerwał mi dźwięk telefonu:
-No co tam, Niall?- zapytałam.
-Mam rozwiązanie Twojego problemu- krzyczał do słuchawki z podekscytowaniem.
-No mów, mów- ciekawa byłam co tym razem wymyślił.
-Zamieszkaj u mnie!- rzucił. Mnie zamurowało.
-Co?- stać mnie było powiedzieć tylko tyle.
-To znaczy nie u mnie w domu, tylko tam na działce. Jest kuchnia, salon, sypialnia, łazienka, małe, bo małe, ale myślę, że będzie Ci tam lepiej, niż w tym hotelu. Wszystko jest opłacone, więc kasą się nie przejmuj, a i tak tam rzadko siedzę, więc niech chociaż Tobie się przyda.
-Niall ja..
-Nie odpowiadaj teraz- przerwał mi. -Przemyśl to sobie na spokojnie i jak się zdecydujesz to pogadamy. już Ci nie przeszkadzam, śpij dobrze, Cami ale przemyśl to, proszę.
-Dziękuję Niall- powiedziałam, i chłopak rozłączył sie. Czy on zwariował? Chce oddać dom w obce ręce. Czyżby ąż tak mi ufał? Czyżby aż tak mu na mnie zależało?



___________________________________________________
Hej kochani! Jest następny :D Co myślicie? Czytajcie, komentujcie, udostępniajcie, a będę wdzięczna ;]
Następny rozdział jak pod tym będzie 15 komentarzy :) Dacie radę? Pewnie, że tak! Powodzenia! Dziękuję za dotychczasowe opinie :D Bardzo mnie motywują do dalszego pisania! Tu link do "Little things"- Niall uczy grać Camilę tę piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=xGPeNN9S0Fg :) Miłego czytania i słuchania! ;**
                                                             Niall ♥

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 14

    -Zayn nie mogę- powiedziałam z trudem się przed tym broniąc. Mulat popatrzył na mnie i póścił z uścisku. -Bardzo bym chciała, ale... Ale nie mogę. Przepraszam- odparłam z żalem, patrząc w przejrzyście czystą wodę. Chłopak milczał.
-Zayn, proszę, powiedz coś- niecierpliwiłam się.
-To przez niego tak?- rzekł ze zdenerwowaniem. -No odpowiedz!- krzyknął gwałtownie się podnosząc. W jednej chwili z romantycznego, dojrzałego mężczyzny stał się agresywnym bachorem, któremu chodziło tylko o jedno.
-O kim Ty mówisz?- zapytałam zaskoczona jego reakcją.
-A jak myślisz?! O tego Twojego kochanego blondynka!
-O Niall'a? CoTy odniego chcesz i o co Ci w ogóle chodzi?
-Nie wiesz o co..- rzucił ironicznie w moją stronę. -Jest lepszy ode mnie?
-Zayn przestań tak o nim mówić!- wrzasnęłam.
-No powiedz, jaki jest w łóżku? Robiliście to już?- wyśmiał mi się w twarz.
-Zamknij się! Na prawdę nie wiem o co Ci chodzi i nie mam ochoty w ten sposób rozmawiać. Żegnam.- oznajmiłam ze wściekłością.
-Odezwij się jak będziecie to mieli już za sobą, albo najlepiej nagrajcie mi to! Z chęcią obejrzę!- awanturował się, a ja nie odwracając się pokazałam mu środkowy palec i ze łzami stamtąd uciekłam. Nie mogłam, po prostu nie mogłam z nim tego zrobić. Gdy mnie całował było cudownie, ale w pewnym momencie coś mną wstrząsnęło. Było to uczucie, którego nigdy wcześnej nie czułam, ale nie było to pożądanie czy zauroczenie Zayn'em. Było to moje sumienie. Miałam wyrzuty, bo przez cały ten czas, gdy piłam wino, słuchałam piosenki, którą mi śpiewał, całował, ja... Ja wyobrażałam sobie, że jestem tam z Niall'em. Że to on mnie dotyka, podnieca, pragnie. Zawsze myślałam, że to Zayn jest dla mnie tym jedynym, ale odkąd poznałam Horana to się zmieniło. On ma w sobie coś wyjątkowego i niespotykanego. Jest czuły, wrażliwy, kochający, zabawny i nadludzko przystojny. Mimo, że krótko go znam, nauczył mnie, że lepiej kochać sercem, a nie oczami, bo tylko wtedy miłość ma sens. A propo miłości... Chyba się zakochałam!
                                                       *               *               *
Obudziłam się o godzinie 7 rano. Wstałam, wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie i postanowiłam, że się przejdę po okolicy i jakoś odreaguję to wszystko, co się ostatnimi czasy wydarzyło. Najpierw dziwne zachowanie Niall'a, potem wiadomość o przybranym rodzeństwie i o tacie, który mnie zostawił, następnie nieudana randka, a na koniec wyciągnięcie wniosków, związanych z blondynem. Jednym słowem- masakra. Moja psychika miała dość.
-Camila?!- usłyszałam głos dobiegający zza pleców. Odwróciłam się i ujrzałam Niall'a. -Camila, co Ty tu robisz o tej porze? 
-Nie mogłam spać i jakoś tak postanowiłam się przewietrzyć- odparłam. -A Ty co tak wcześnie na nogach? 
-Wiesz, trening, biegam sobie. 
-No tak- przytaknęłam.
-Słuchaj Cami, chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie ostatnio. Nie powinienem był Cię zostawiać wtedy, więc przepraszam- wyznał spuszczając głowę.
-Nie ma sprawy, nie gniewam się- skłamałam. Nie mogłam mu powiedzieć, że nocami się nad tym zastanawiałam, bo co by sobie o mnie pomyślał.
-Napewno? Bo wiesz, jeżeli nie, to zrozumiem, tylko powiedz.
-Na prawdę, Niall wszystko ok- nie potrafiłam się na niego gniewać. Chciałam rzucić mu się na szyję i już tak pozostać.
-To super- odparł. -Co tam u Ciebie słychać?
-W porządku, po staremu, nic nowego- znów go okłamałam. -A u Ciebie?
-Też norma, tylko nie wyspałem się, bo Zayn całą noc dziwnie się zachowywał- zakomunikował.
-To znaczy?- spytałam, znając tego przyczynę.
-Zamknął się w pokoju, do nikogo się nie odzywał, co chwilę coś krzyczał sam do siebie. Nie wiem o co mu chodziło, ale był mega zdenerwowany.
-Rzeczywiście dziwne- miałam dość okłamywania go. -Wiesz co, ja już będę wracać.
-Odprowadzę Cię, jeśli pozwolisz- zaproponował, jak zawsze zadowolony i pełen słodyczy.
-Nie, nie trzeba, wrócę taksówką, ale dziękuję.
-Spotkamy się dziś?- rzucił.
-Zadzwonię do Ciebie- rzekłam odchodząc.
-Poczekaj! Cami, jadę dzisiaj na działkę z Liam'em na wieś i jak chcesz to wpadnij. Zapraszam.
-Ok, podaj adres, ale nic nie obiecuję- Horan powiedział mi, gdzie się ona znajduje i ruszyłam w kierunku hotelu. Po południu wybrałam się na zakupy. Świeże powietrze przewietrzyło moje myśli i pozwoliło się uspokoić. Kupiłam żółte conversy, czarną sukienkę, czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne, gdyż to co miałam gdzieś mi się zapodziały. Wracając do domu nie czułam się bardziej rozluźniona niż wcześniej. Chciałam z kimś pogadać, wyrzucić z siebie co czuję, lecz do Nicol nie chciałam się zwracać, bo pojechała na tydzień do Matt'a, więc nie wypadało ją prosić, aby do mnie przyszła. 20 min później  byłam już w domu i przymierzałam niedawno kupioną odzież.
Wieczorem, gdy oglądałam tv, przypomniała mi się propozycja Niall'a. Miałam mieszane uczucia, ale postanowiłam z niej skorzystać, więc wsiadłam w najbliższy autobus i podążyłam na podany adres. Po godzinie jazdy z przesiadkami dotarłam na miejsce. Ów działka była ładnie urządzona. Przy bramie i dookoła ogrodzenia rosły iglaste krzewy, a w oddali piękny, kolorowy ogród z zadbanymi roślinami. Z lewej strony stało pięć małych domków. Domyśliłam się, że każdy z chłopaków ma swój, gdyż były w stylu ich upodobań. Otworzyłam furtkę, podeszłam do drzwi, jednego z nich, z napisem "HORAN" i zapukałam.
-Hej Niall!- rzekłam.
-O, Cami!- powiedział, całując mnie w policzek. -Jednak przyjechałaś, wejdź proszę.
Gdy zdjęłam kurtkę, podbiegł do mnie mały, kudłaty piesek.
-O Boże, jaki słodziutki!- krzyknęłam, biorąc go na ręce. -Jak się wabi?
-Hug, bo bardzo lubię się do niego przytulać.
-Myślałam, że Harry, bo taki podobny do niego- zachichotałam.
-Też o tym myślałem, heh. Napijesz się czegoś?- zaproponował.
-Tak, poproszę wodę.
Niall zaprowadził mnie do małego, ale jakże przytulnego saloniku. Wszędzie wisiały jakieś zdjęcia chłopców ze wspólnych wygłupów. Była tak także gitara i fortepian, ale nie zabrakło telewizora, laptopa i innych standardowych urządzeń elektrycznych. Usiadłam na kanapie i bawiłam się z psem czekając na blondyna. Po chwili wrócił i zajął miejsce obok mnie.
-No, to teraz mów co się dzieje- rzucił.
-A próbuję znaleźć pracę, ale nie idzie mi to zbyt dobrze..
-Ale ja nie o tym mówię- powiedział, podpierając się ręką o oparcie kanapy.
-Nie rozumiem- rzekłam, unikając jego spojrzenia.
-Cami, przecież widzę, że coś jest nie tak, więc po prostu to z siebie wyrzuć.
-Eh, a co byś zrobił, jakbyś jednego dnia dowiedział się, że koledzy, z którymi znasz się od dzieciństwa okazują się Twoim przyrodnim rodzeństwem, że Twój tata, który niby nie żyje, nie chciał Cię, gdy się urodziłeś, że osoba, którą uważałeś za dobrego kumpla okazuje się zwykłą świnią i że...- ugryzłam się w język. Już miałam mu powiedzieć, że on mi się podoba, ale na szczęście zorientowałam się w porę, co mówię. Poczułam, że się rumienię, więc odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Że?- dopytywał blondyn.
-To wszystko- Niall troszkę się zmieszał, lecz po chwili namysłu zapytał:
-To twój tata nie żyje?
-Teraz to już sama nie wiem co się z nim dzieje- burknęłam. -Moja mama opowiadała mi, jak byłam mała, że ojciec zginął w wypadku, gdy miałam 3 lata, ale ostatnio odwiedzili mnie Lily i Josh i powiedzili, że on nie dość, że żyje, to ma jeszcze, oprócz mnie, dwójkę dzieci i to oni są tym moim przyrodnim rodzeństwem, bo ojciec znalazł inną kobietę i dlatego od nas odszedł.
-To dlaczego Cię okłamywała? Dlaczego nie powiedziała Ci prawdy?
-No właśnie... Dlaczego... Te pytania chodzą cały czas po mojej głowie..
-To rzeczywiście poważna sprawa- przyznał mi rację.
-Niall, ja nie wiem co robić- wydukałam ze łzami w oczach. -Jest mi cholernie ciężko..
-Oj, Cami, nie płacz- powiedział Horan mocno mnie przytulając.
-Jestem z tym wszystkim sama..- znów rozryczałam się jak bóbr. Nie mogłam dłużej tego dusić w sobie.
-Ej, jestem tutaj, przy Tobie, będzie dobrze- powiedział wyciszonym głosem. -Pomogę Ci we wszystkim.
-Na prawdę?- zapytałam, podnosząc głowę z ramion chłopaka.
-No jasne, powinnaś wiedzieć, że możesz na mnie liczyć- wyznał.
-Wiem- przytaknęłam, znów się rozklejając.
-Eh, chodź tu do mnie- rzekł, po czym położyłam głowę na jego kolanach, układając się wygodnie na kanapie, a blondyn delikatnie gładził dłonią moje włosy. Poczułam się tak swobodnie, że zasnęłam. Tego mi było trzeba w tamtym momencie.



____________________________________________________
Witajcie! Jest kolejna część przygód bohaterów opowiadania. Jak Wam się podoba rozdział? :) Piszcie w komentarzach :) Następny rozdział jak zobaczę 8 komentarzy :] Liczę na Was ;* A na poprawę humorów  takie zdjątko chłopców ♥ /Mayn

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 13

     Całą noc nie spałam. Kręciłam się z boku na bok, a w głowie miałam zachowanie Horana. Chyba mnie to dotknęło. Godzina 13. Po całym pokoju rozległo się pukanie do drzwi, więc wstałam i poszłam otworzyć.
-Camila! Hej, wiesz jak tęskniliśmy!
-Lily? Josh? Co wy tu..- nie dokończyłam, gdyż wtulili się we mnie.
-Jak ja Cię dawno nie widziałem- rzucił Josh. Byli to moi dobrzy koledzy z Polski. Chcieli spędzić ze mną trochę czasu, ale nie zbyt dobry moment na odwiedziny wybrali.
-Wchodźcie- zaprosiłam ich do środka.
-O, widzę, że przerwaliśmy Ci sen. Musisz nam wybaczyć, ale już słońce dawno górowałona niebie. Szkoda życia na spanie- powiedziała Lily.
-Ta, a tak właściwie, to po co przyjechaliście, bo nie uwierzę, że tylko dlatego, że się stęskniliście.- zapytałam, gdyż nie wierzyłam w ich aż tak dobre serca.
-No nie tylko dlatego- spoważnieli.
-No to siadajcie i mówcie co się stało.
-Można powiedzieć, że się stało, to znaczy, to nie takie proste i nawet nie wiemy jak Ci to powiedzieć- rzekła dziewczyna.
-Mówcie co się dzieje, bo zaczynam się niecierpliwić.
-Więc miała tu przyjechać Twoja mama, ale też nie mogła powiedzieć Ci tego prosto w oczy- zaczął Josh. -To sprawa z przeszłości i powinnaś się o tym dowiedzieć co najmniej 15 lat temu.
-Powiesz wreszcie o co chodzi?- denerwowała mnie ta ich tajemniczość.
-No.. O Twojego ojca.. Ale nie tylko, bo o Ciebie, mnie Lily też..
-Jak to? Przecież mój tata nie żyje- zdziwiłam się.
-Posłuchaj, dwa dni temu dowiedzieliśmy się, że jednak żyje.
Gdy usłyszałam, że mój ojciec, który w opowieściach mojej mamy zginął w wypadku samochodowym, gdy miałam 3 lata, żyje moje serce stanęło. Nie wiedziałam co mam robić, co czuć, co mówić, co myśleć...
-Nie wierzę- wyszeptałam chowając twarz w dłonie.
-Ale to nie wszystko. Twój tata zdradzał Twoją mamę i chyba niespecjalnie zależało im na dyskrecji, bo ta kobieta zaszła w ciążę. 22 stycznia 98 roku urodził im się syn- Josh posmutniał, a ja się na maxa zdziwiłam, gdyż kojarzyłam tę datę. Chłopak kontynuował:
-Ważył 3,200 kg, podobno miał duże oczy- Josh rozłożył ręce, oparł się plecami o kanapę, podniósł głowę i spojrzał na mnie wzrokiem pełnym bólu. -I ma na imię Josh...
Zamarłam. Nie wiedziałam czy się przesłyszałam, czy on rzeczywiście powiedział to, co powiedział.
-Dwa lata później urodziła im się córka.
-To Ty prawda?- powiedziałam patrząc na Lily.
-Tak to ja.- przytaknęła. Milczęliśmy. Wbiłam wzrok w podłogę. Nie wiedziałam co mam robić, a może raczej czego nie robić, żeby nie pogorszyć sytuacji, w jakiej się znalazłam. Chciałam móc porozmawiać z tatą, a z drugiej strony nie nawidziłam go. Dlaczego mama nie powiedziała mi prawdy? I co teraz będzie ze mną Lily i Josh'em?
-Camila, wiemy, że to trudne, dziwne i brzmi niewiarygodnie, ale taka jest smutna prawda i dla nas to też jest ciężkie, ale myślę, że razem damy radę.
-Ja.. Ja nie wiem co powiedzieć..
-Rozumiemy.
-Kiedy wracacie do Polski?- spytałam zmieszana.
-Za dwie godziny mamy samolot. Przylecieliśmy tylko po to, aby Cię o tym poinformować i właściwie będziemy się już zbierać. Odezwę się jak dojedziemy na miejsce- oznajmiła Lily. -Trzymaj się jakoś- dodała. Po chwili wzięli swoje bagaże i wyszli. Tak. Zostałam sama z myślami, których tak bardzo się bałam, których chciałam uniknąć za wszelką cenę. Powiedzieli, że razem damy radę, a uciekli. Wróciłam do łóżka. Leżałam i rozmyślałam, czy to na serio może być prawdą.  Czułam się okłamywana, zawiedziona, rozczarowana, niechciana... Dlaczego tata zdradzał mamę? Dlaczego mnie nie chciał? Dlaczego dowiaduję się o tym dopiero teraz?
                                                    *                        *                          *
Godzina 18. Cały czas zastanawiałam się nad tą całą sprawą. Dźwięk telefonu:
-Halo?- powiedziałam zachrypniętym głosem pełnym rozgoryczenia.
-Cześć księżniczko, gotowa na wspólny wypad?- spytał Malik. Zupełnie wyleciało mi z głowy, że miałam iść z nim na piknik.
-Przepraszam Cię, ale nie dam rady się z Tobą spotkać. Może innym razem.
-Camila nie rób mi tego- rzekł. -Od rana ciężko pracowałem, żeby wszystko było jak najlepiej. Proszę zgódź się- nalegał. Nie miałam humoru ani nastroju na zabawę.
-Bądź za godzinę.- szepnęłam i zakończyłam rozmowę. Zgodziłam się, bo w końcu się starał. Wstałam, poszłam się odświeżyć i ubrać. Założyłam zwykłe niebieskie rurki, biały T-shirt, czarną skórzaną kurtkę z ćwiekami i żółte trampki. Włosy upięłam w kok. Malik przyjechał o 19. Wyszłam z domu i wsiadłam na przód samochodu.
-Camila stęskniłem się za Tobą!- powiedział mulat całując mój policzek.
-No hej- odpowiedziałam.
-Dziękuję, żę się zgodziłaś. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić.
-Yhym- przytaknęłam. -To gdzie jedziemy?
-A zobaczysz, za 15 minut będziemy na miejscu- na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech, który bardzo lubiłam. Po wyznaczonym czasie byliśmy już na miejscu. Zayn zostawił auto na najbliższym parkingu, a dalej poszliśmy piechotą. Brunet szedł tak blisko mnie, że nasze dłonie się spotykały. Wyczułam, że próbuje mnie chwycić za dłoń, ale odsunęłam się, gdyż nie chciałam mu dawać żadnych nadziei, poza tym nie miałam ochoty na romansowanie. Po moim geście wyraźnie się speszył.
-Tutaj w lewo- wskazał i poszliśmy w tym kierunku. Zauważyłam, że droga prowadzi wyraźnie w dół, a tam znajduje się ogromna łąka. W oddali widać było rzekę z mostkiem. Idealnie zielona trawa, śpiew ptaków, duże drzewo z czerwonymi jabłkami, cisza, spokój, wolność... Podeszliśmy bliżej, aby usiąść na niebieskim kocu. Leżały na nim półmiski, a w nich truskawki i winogrono ułożone w kształcie serca. Kolorowe sałatki, kanapki i napoje. Fioletowe świeczki, które płonęły jak oczy Malika za każdym razem, gdy na mnie spojrzał. Czerwone talerzyki, które świetnie komponowały się z pomarańczowymi kieliszkami. Wszystko to było dopasowane, perfekcyjne, idealne, a przede wszystkim romantyczne.
-Zayn, ja nie wiem co powiedzieć. Szczerze, nie spodziewałam się takiego widoku. Rzeczywiście się napracowałeś.
-A to dopiero początek.- uśmiechnął się wyciągając z koszyka butelkę białego wina. Jak prawdziwy dżentelmen nalał trochę do kieliszka, podał mi i usiadł obok.
-I jak Ci sie podoba?- spytał.
-Cudownie tutaj jest- powiedziałam łapiąc głęboki wdech. -Można się odprężyć, odpocząć i w spokoju porozmawiać. Właśnie tego potrzebowałam. Muszę Ci przyznać, że mnie mile zaskoczyłeś.- zachichotałam. -Nie przypuszczałam, że z Ciebie taki romantyk.
-Wiesz pozory mylą. Oprócz bycia Bad Boy'em potrafię też być przytulny jak kotek.- zaśmialiśmy się razem, popijając łyk za łykiem.
-To co, jemy?- zaproponował.
-O tak, jeszcze nic dzisiaj nie jadłam. 
Zaczęliśmy konsumować te wszystkie pyszności. Gdy już poczuliśmy się syci przystojniak rzekł:
-A teraz coś ode mnie dla Ciebie- po czym kazał mi wstać i zamknąć oczy. Zrobiłam tak.
-Teraz pójdziemy w jeszcze piękniejsze miejsce od tego.
-To takie istnieje?- zapytałam z ironicznym uśmiechem. Zayn złapał mnie za rękę i prowadził.
-Ok, jesteśmy. Usiądź tu, ale nie otwieraj oczu.- Malik pomógł mi wykonać tę czynność, trochę się jeszcze pokręcił i zrobił to samo.
-Już możesz- wyszeptał mi do ucha. Gdy podniosłam powieki, zobaczyłam widok zapierający dech w piersiach. Przed nami była wielka rzeka, w której jednocześnie odbijały się wschodzący księżyc, a zarazem zachodzące słońce. Wokół nas rosły brązowe tataraki i różnego rodzaju rośliny wodne.
-Wow, Zayn nie wierzę w to, co widzę. Tu jest tak magicznie. Nigdy czegoś takiego nie widziałam..- wydukałam ze zdumieniem. Po chwili ciemnooki wyciągnął zza pleców gitarę. Zaczął na niej grać i śpiewać w rytm jej dźwięków. Słowa piosenki, które penetrowały moje uszy, wyciskały mi z oczu łzy, a Zayn ze szczerością i lekkim stresem na twarzy, patrząc na mnie, nucił:
-Truly, madly, deeply I am
Foolishly, completely fallin'n
And somehow you caved all my walls in
So baby say you'll always keep me
Truly, madly, crazy, deeply in love with you
In love with you
Wiedział, że to moja ulubiona piosenka. Poczułam się jak w jakimś filmie, w którym aktorzy sami wymyślają sobie scenariusz, że grają według własnych zasad. Chciałam poczuć się wyjątkowo, a mulat, jakby czytał w moich myślach o nic nie pytając, po prostu mi to dał. Gdy skończył swój śpiew, otarł swoją dłonią łzę, płynącą po moim poliku i patrząc w moje mokre źrenice powoli zbliżył się do moich ust z rozkoszą się w nie wbijając. Całował czule,delikatnie, ale stanowczo i namiętnie. Dało się zauważyć, że długo czekał na tę chwilę. Zapomniałam o bożym świecie. Czułam się przy nim bezpieczna i potrzebna. Objęłam swoimi dłońmi jego szyję, przyciągając jego ciało do mojego. Chciałam być jak najbliżej niego. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.




_______________________________________
No jest i 13 :D Mam nadzieję, że Wam się podoba :D Proszę komentujcie, rozsyłajcie do znajomych, co kolwiek, żeby było jeszcze więcej czytelników :) Z góry dziękuję :) Następny rozdział dodam, jak pod tym będzie min 5 komentarzy :D Tu link do piosenki, której refren nucił Zayn w ów rozdziale: http://www.youtube.com/watch?v=t6ZM7nDXYrw ♥ Pozdrawiam :D



czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 12

Była godzina 18. Ja i Niall ciągle tkwiliśmy w lesie.
-Są tam jeszcze?- zadałam pytanie blondynowi, po czym poszedł sprawdzić co się dzieje na zewnątrz.
-No chyba je zgubiliśmy. Chcesz wracać?- spytał dociekliwie.
-No wiesz, w sumie to jest tu całkiem przyjemnie. Świerze powietrze, natura i w ogóle, ale obiecałam Nicol, że wpadnę pogadać. Wiesz, ta sprawa z Liam'em. 

-No tak, to chodźmy- Niall posmutniał.
-Może innym razem- rzekłam obejmując go ramieniem. Momentalnie się rozpromienił.
-No tak, tylko... W którą stronę teraz..?- zakłopotał się głodomor.
-Ok, spokojnie Znajdziemy właściwy kierunek, jeden kierunek, heh-zażartowałam dla rozładowania atmosfery.
-Hah no tu sie z Tobą zgodzę. O, patrz! Tam ktoś jest. Spytamy o drogę?
-Yhym- przytaknęłam na propozycję Niall'era i ruszyliśmy śladem dwóch postaci, które spacerowały po lesie.
-Halo! Proszę Panów!- krzyknął blondyn, gdy zbliżyliśmy się do nich. -Przepraszam, więdzą panowie którędy do centrum Londynu?
-A wiemy, wiemy. Tą ścieszką prosto. Widzicie tego dużego dęba?- zapytał jeden z facetów.
-Widzimy.- odpowiedział Niall.
-To za nim w prawo i uliczką na wprost. Jak zobaczycie galerię, to tam.
-Dziękujemy. Przepraszam, nie przedstawiliśmy się. Jestem Niall Horan, a to..
-Tak wiemy, Twoja dziewczyna. To bardzo romantycznie zabierać swoją kobietę do lasu, chłopcze- rzekł ten w jaśniejszych włosach.
-Ta..- szepnął z poważną miną. -To Camila William.
-Oj, ładna zdobycz. Ja jestem Lucas, a to Michael. Jesteśmy leśniczymi. Co wy tu, drogie dzieci, robicie?
-Długa historia. Weszliśmy w niewłaściwą uliczkę po prostu.
-Niall, musimy już wracać.- pośpieszałam go pukając łokciem w brzuch.
-Dziękujemy za pomoc.
-Nie ma sprawy, ale następnym razem radzę Wam zgubić się gdzieś indziej. To najniebezpieczniejszy las w całym Londynie. Dzika zwierzyna itp- ostrzegł nas Michael.
-Będziemy pamiętać. Do widzenia- pożegnaliśmy się z miejscowymi i szybszym krokiem ruszyliśmy tak, jak pokierowali nas mężczyźni.
-Wow, dziwne, że oni nie poprosili Cię o autograf, heh.
-Nigdy żaden leśniczy w podeszłym wieku mnie o to nie prosił. Takiej sytuacji jeszcze nie miałem- rozpromienił się.  Po dłuższej chwili wyszliśmy z lasu i szliśmy milcząc.
-Niall, mogę Ci zadać pytanie?- zaczęłam rozmowę.
-Wal śmiało.
-Dlaczego nie zaprzeczyłeś jak Lucas powiedział, że jestem Twoją dziewczyną?
Horan zaczerwienił się, spuścił głowę w dół, przygryzł dolną wargę i wsunął ręce do kieszeni spodni, po czym krzyknął, pokazując na jakiś budynek:
-O, patrz, Nando's! Jesteś głodna? Chodźmy!- przyspieszył kroku i odezwał się dopiero, gdy wyszliśmy z restauracji. -O której musisz być u Nicol?
-Tak naprawdę to już powinnam.
-Odwiozę Cię, nie będziesz wracać autobusem- zakazał Niall.
-Ok, w porządku. 
Niebieskooki podwiózł mnie pod hotel. Siedząc w samochodzie rzekłam:
-Nie wyszedł nam ten bieg, nie?
-Następnym razem będzie lepiej- w głębi duszy ucieszyły mnie jego słowa, gdyż dał mi do zrozumienia, że będzie następny raz.
-Chyba powinnaś już iść- pośpieszył mnie.
-A tak, rzeczywiście. To.. Do zobaczenia Niall.
-No tak, tak- rzucił chamsko. Wysiadłam z auta, a on szybko odjechał. "Czy powiedziałam coś nie tak? Czy w jakiś sposób go uraziłam tym pytaniem?"- takie myśli krążyły mi po głowie.Nie wiedziałam dlaczego Niall tak się zachowywał. Po dotarciu do domu przyrządziłam sobie coś lekkiego do zjedzenia, chwilę odpoczęłam i tak jak się umówiłam z Nicki- poszłam do niej. Gdy weszłam do jej pokoju była sama i leżała na kanapie. Zauważyłam, że nadal jest przybita. Usiadłam obok niej i rzekłam:
-Hej, Matt już poszedł?
-Tak, jego mama źle się poczuła i musiał jechać z nią do szpitala.
-Rozumiem. Jak się czujesz? Lepiej?- pogłaskałam ją po ramieniu.
-Eh, nie bardzo- pokęciła głową. -Nic mi się nie chce. Cały czas mam tę sytuację przed oczami. Myślisz, że ją uraziłam? Myślisz, że popsułam ich związek?- powiedziała, podnosząc głowę z poduszki.
-Wiesz, a gdybyś Ty zastała Matt'a z jakąś obcą Ci dziewczyną razem w łóżku..
-No tak- skrzywiła się. -Muszę ją przeprosić.
Gdy zaczęłyśmy się wspólnie zastanawiać, jak spotkać Dan, zadzwonił dzwonek do drzwi. Jak zobaczyłam kto stoi z nimi nie wiedziałam co powiedzieć.
-Liam? Danielle? Co wy tu robicie?- wykrztusiła Nicki.
-Nicol, możemy porozmawiać?- spytała tancerka patrząc na nią.
-Też uważam, że powinnyśmy.
-Słuchaj..- zawachała się Peazer. -Chciałam Cię przeprosić. Liam mi wszystko wytłumaczył.
-Czekaj- przerwała Nicol. -Chodź do kuchni, porozmawiamy na spokojnie.
Dziewczyny poszły, a ja i Liam usiedliśmy w salonie czekając na nie.
-Widzę, że sobie poradziłeś. Mówiłam, że dasz radę- zwróciłam się po Payne'a.
-No nie było łatwo- odrzekł.
-To jak to zrobiłeś?
-Wiesz, ten mój urok osobisty tak działa na kobiety, że nie mogła mi się oprzeć, hah- zachochotał. Minęła godzina.
-Coś długo rozmawiają- zaniepokoiłam się.
-No troszkę, ciekawe o czym rozmawiają- przytaknął.
-Możę coś się stało, pójdę sprawdzić
-Siedź, idą już- uspokoił mnie Li.
-I jak tam?- zapytałam patrząc na nie. Gdy wyszły z kuchni uśmiechały się i przytulały.
-W porządku. Wyjaśniłyśmy sprawę.
-Myślę, że możemy z Nicol zacząć naszą znajomość jeszcze raz- powiedziała Dan.
-Czyli wszystko ok?- zdziwił się szatyn
.-Jak najbardziej- rzekła Peazer wtulając się w niego, dodając:
-Cieszę się, że tak to się skończyło
-No my też, prawda Camila?- rzuciła Nicol.
-Tak, tak, jasne. Wkońcu o to nam wszystkim chodziło.- zmieszałam się, ale byłam zadowolona, że sprawa się wyjaśniła.
-To my już pójdziemy. Do zobaczenia dziewczyny- pożegnała się wybranka Liama, a on wychodząc szepnął do mnie:
-Coś za łatwo poszło.
Też mi się zdawało, że będzie z tym troche więcej zachodu, że Dan tak łatwo nie odpuści.
-Cieszę się, że wszystko ok.
-No ja też- zgodziła się ze mną. -Napijesz się czegoś?
-Nie, ja już będę spadać, zmęczona jestem..
-Właśnie, cały czas tylko ja, a u Ciebie co?- zapytała.
-Bywało lepiej.. Wiesz, pójdę już. Pogadamy jutro.
-Ej, wszystko w porządku?- zakłopotała się.
-Yhym, chcę się już położyć. Dobranoc, trzymaj się- powiedziałam i wyszłam. Po przyjściu do siebie wzięłam długą, gorącą kąpiel. Godzinę później leżałam w łóźku w ciemnościach i rozmyślałam. Nagle zadzwonił telefon.
-Halo?- odebrałam.
-Cześć Camila, nie obudziłem Cię?- w słuchawce usłyszałam Malika.
-Nie, nie śpię jeszcze. Stało się coś?
-Nie, tylko tak sobie myślę.. Spotkajmy się jutro.- zaproponował.
-Yhm, wiesz co..- nie chciałam z nim wychodzić. Byłam przybita po tym jak zachował się Niall. Brunet wyczuł, że coś jest nie tak, a ja nie chciałam psuć atmosfery.
-Nie przyjmuję żadnych wymówek. Zabiorę Cię na piknik. Znam takie jedno urocze miejsce. Cisza, spokój, Ty i ja. To jak będzie?
-Eh, no ok- zgodziłam się z grymasem na twarzy.
-To super. Podjadę po Ciebie wieczorem- rozłączył się. Ja odłożyłam telefon i chciałam jak najszybciej zasnąc, żeby o tym wszystkim zapomnieć, lecz nie było łatwo.

_______________________________________________
Heej :* Jest i 12 :D Zachęcam do czytania, komentowania, udostępniania..  ;D A i informuję, że 13 może być ciekawy :] Domyślacie się co się może wydarzyć? Pozdrawiam :) / Mayn x






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 11

     Po przebudzeniu chciałam się przywitać z Niall'em, ale kiedy odwróciłam się w jego stronę nie było go w łóżku. Gdy zastanawiałam się, gdzie on może być drzwi od pokoju uchyliły się, a zza nich wyłoniła się promienna twarz blondyna:
-Nie śpisz juz?- zapytał.
-Nie, właśnie się zastanawiałam, gdzie zniknąłeś.
-A mam dla Ciebie  niespodziankę.- Niall ubrany tylko w jeansy z tajemniczym uśmiechem, skradając się w moją stronę i patrząc mi głęboko w oczy przysiadł przy mojej dłoni delikatnie ją miziając. Gdy to robił wydawał się być niegrzecznym chłopcem.
-Oo, a ta niespodzianka to za co?- zapytałam zaskoczona podnosząc głowę z poduszki.
-Za wszystko, Cami, za wszytko. Dobra, poczekaj tutaj, a ja ją przyniosę.
-Ok- odparłama Horan wyszedł z pokoju. Byłam podekscytowana. Nie wiedziałam co on dla mnie ma. Po chwili niebieskooki wrócił. Na ręcach trzymał dużą tacę, którą postawił mi na kolanach.
-Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało
-Niall, nie musiałeś, ale wygląda na prawdę apetycznie. Skąd wiedziałeś, że lubię takie smakołyki?- blondyn przygotował mi śniadanie- naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-A tak jakoś przeczuwałem, zresztą bardzo się cieszę, że trafiłem w Twój gust. No, smacznego, jedz, bo ostygnie.
-Ale co, to nie zjesz ze mną? Będzie mi raźniej. No kto jak kto, ale Ty chyba nie odmówisz?
-Heh, no jasne, że nie. To skoczę szybko do kuchni i zaraz wracam. 
Po jakimś czasie Niall był z powrotem z talerzem naleśników i zaczęliśmy zajadać.
-Ej, dlaczego ja nie mam polanych czekoladą?!- spojrzałam na niego z wyrzutem, ale przez pryzmat żartu.
-Przepraszam, nie wiedziałem, czy lubisz, ale ja mam takie, bo skończyła się bita śmietana.
-Żartujesz? Uwielbiam czekoladę, kto nie lubi. Daj spróbować- wtedy głodomor włożył na widelec kawałek swojego naleśnika i powiedział:
-Otwórz buźkę!
-Mm, pyszne, chcesz mojego?
-No pewnie! Mam talent do gotowania- dowartościował się Horan połykając truskawkę.
-Oj uważaj, bo się przyzwyczaję i będziesz musiał mi przyrzadzać śniadania, obiadki..
-Z wielką przyjemnością Cami. Polecam się na przyszłość.
-Heh, ciekawe jak tam Nicol i Liam- zmieniłam temat.
-Znając Payne'a to napewno sobie radzą.- zachichotał.
-No, czas wstać- zakomunikowałam.
-Camila masz może ochotę na poranny bieg?- zaproponował Irlandczyk.
-To Ty biegasz?
-No zdarza się. Trzeba dbać o formę, żeby nie dostać zadyszki na scenie- wytłumaczył.
-Wow, zaskakujesz mnie.- przyznałam. -Dobra, tylko jeste jeden mały problemik- skrzywiłam się.
-Jaki?
-Nie mam tu żadnych ubrań, a Twoje są troche za duże, więc...
-Żaden problem! Podjedziemy do Ciebie, przebierzesz się i po sprawie. A narazie włóż to, co masz.
-Jeżeli tak, to już wstaję- odrzekłam. Niebieskooki podniósł się z łóżka razem ze mną. Ruszył w stronę drzwi, a ja dodałam:
-Niall, dziękuję Ci za śniadanie, było pyszne. I te truskawki takie soczyste i słodkie..
Wtedy blondyn podszedł do mnie, złapał delikatnie za rękę i szepnął chichotając cichutko:
-Nic nie może się równać z Twoją słodyczą- nasze oczy znów się spotkały. Wychodząc uśmiechnął się i rzekł:
-Czekam na dole.
Wyczuł, że się speszyłam i to pewnie było powodem jego szybkiego wyjścia. Zawstydził mnie. Gdy zbliżył się do mnie, wygląd jego nagiego torsu zaparł mi dech w piersiach.  Ubrałam się w ciuchy z wczorajszego dnia i zbiegłam do kuchni. Siedział tam Liam:
-Dzień dobry Li, jak się spało?
-Spało.. Eh, dobrze- odrzekł.
-A to Nicol jeszcze nie wstała?
-To Ty nic nie wiesz?- zdziwił się.
-Czego nie wiem?- zapytałam zmieszana.
-Nicol pojechała do domu..
-Jak to do domu? Dlaczego?
-No bo..- Payne zawahał się.
-Liam do cholery co jest?- krzyknęłam.
-No bo my spaliśmy w jednym łóżku, a ja zapomniałem, że z rana miała do mnie przyjechać Danielle. Zobaczyła nas razem, dwuznacznie to zrozumiała i zbluzgała Nicol i wtedy ona wybiegła od nas.
-Nicki jest wrażliwa- rzekłam.
-Pobiegłem za nią, ale nie chciała ze mną gadać to odpuściłem. 
-I co Dan na to?
-Jak wróciłem to już jej nie było. Dzwoniłem, ale nie odbiera. Nie wiem, co robić.
-Dobra Liam, nie martw się. Ja gadam z Nicol, a Ty jedź doan i wyjaśnij jej to. Nie zrobiłeś nic złego przecież. 
-Dzięki Camila, tak zrobię- odparł Li. Chciałam, żeby ta sprawa się wyjaśniła nie tylko dlatego, że była w nią zamieszana moja przyjaciółka, ale dlatego, że Liam wydawał się być przygnębiony i bezradny. Było mi go po prostu szkoda. Do kuchni wszedł Niall:
-Gotowa jesteś?- zapytał patrząc w moim kierunku.
-Tak, możemy jechać- rzekłam, po czym zwróciłam się do szatyna:
-Głowa do góry, trzymam kciuki.
-Yhym- wydusił Daddy zmuszając się do uśmiechu. Po 10-ciu minutach byliśmy z Niall'em w drodzę do hotelu. Przytłoczyła mnie ta sprawa, a Horan najwidoczniej to zauważył, bo zapytał:
-Ej, Cami co taka minka? Stało się coś?
-Eh, Liam, Nicol, Danielle...
-A tak, słyszałem coś.
-Ciekawe jak Nicki musi się teraz czuć..
-Hmm..- zamyślił się.
-A widziałeś się rano z Zayn'em?- spytałam.
-Nie, a co?
-Bo przecież jak on kładł się spać, to ja byłam z nim, a jak się obudzi to..
I w tym momencie podjechaliśmy na parking.
-Oj, nie martw się. Idź się przebrać i zobacz co tam u przyjaciółki, a Zayn'a biorę na siebie. Czekam tutaj na Ciebie- rzekł blondyn.
-Ok, zaraz wracam- odparłam. Po 15-stu minutach byłam już przebrana i gotowa do biegu. Zamknęłam pokój i poszłam sprawdzić jak czuje się Nicol. Zapukałam do drzwi i po chwili się otworzyły:
-Camila? Wejdź proszę- rzekła Nicki.
-Hej, kochanie jak się czujesz?- przytuliłam ją mocno.
-Bywało lepiej. Chodź, usiądziemy.
-Wiesz co, Niall na mnie czeka, bo mieliśmy iść pobiegać... Chcesz iść z nami?- poczułam się mało komfortowo.
-Nie, jakoś nie mam nastroju nawychodzenie, przepraszam.
-Może chcesz, żebym została?
-Nie chcę Ci psuć planów, poza tym Matt do mnie przyjdzie. Wpadnij wieczorem.
-No ok, to trzymaj się, pogadamy później. Będzie dobrze- próbowałam ją pocieszyć.
-Dziękuję, że przyszłaś, kochana jesteś. Leć, bo Niall czeka. Miłego dnia- życzyła mi Nicki.
-Paa- ucałowałam ją i wróciłam do blondyna. Gdy zbliżyłam się do niego, dostrzegłam, że się rozgrzewa.
-Oo, z tą formą, to nie żartowałeś, jesteś nieźle rozciągnięty- zaśmiałam się.
-A jak. Robię to od dziecka, sprawia mi to przyjemność.
-Większą niż śpiewanie?- zaskoczyłam go tym pytaniem.
-Oczywiście, że nie. Śpiewanie to w ogóle inna bajka. Śpiewanie jest moją życiową ambicją, moim uwielbieniem. Dzięki niemu zapominam o o problemach. Jestem w innym świecie. W moim świecie. A sport jest tylko dodatkiem- wyznał blondyn.
-Rozumiem. U mnie znowu sport jest całym życiem, w zasadzie siatkówka. To cudowny sport. Uczy pokory i odpowiedzialności. Dzięki niej poznałam wielu fantastycznych ludzi, na przykład Nicol.
-Serio?
-No, graliśmy w wieku 15-stu lat w siatkówkę plażową. Zdobyłyśmy pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski do lat 16-stu. To jest jedno z najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Czasami mówiłyśmy, że jeżeli kobieta pokocha mężczyznę tak mocno, jak siatkówkę, to będzie on najszczęśliwszym człowiekiem za Ziemi. A muzyka pozwala mi się wyciszyć.
-O, to nie wiedziałem, że aż tak zdolna jesteś.
-Chyba jesteśmy godnymi siebie przeciwnikami- zażartowałam.
-Na to wygląda- uśmiechnął się. -To gdzie biegniemy?- zapytał.
-Nie wiem, Ty Londyn znasz lepiej ode mnie, więc prowadź.
-Ok, to może tam w stronę parku?
-Idealnie- rzekłam i ruszyliśmy w drogę kontynuując rozmowę o muzyce.
-Śpiewasz trochę?- spytał Horan.
-Nie, co Ty. Bóg mi nie dał talentu do śpiewania, heh.
-Jest aż tak źle?
-Uwierz mi, że tak- odparłam. -Kiedyś próbowałam grać na gitarze, ale to było dawno, że już nic nie pamiętam, zresztą długo nie grałam, bo nie miałam nauczyciela, ani czasu przez ciągłe treningi.
-Ja Cię nauczę- rzucił niebieskooki. -Jeśli chcesz oczywiście- dodał.
-Tak, no zapewne nie masz innych ciekawszych zajęć, tylko będziesz się ze mną męczył.Nie chcę się narzucać- odrzekłam ironicznie.
-Jakie męczył? Owszem, nie mam za dużo czasu, bo koncerty, próby, trasy, ale zawsze znajdę go dla Ciebie. To czysta przyjemność. Poza tym nie narzucasz się, bo to ja proponuję pomoc. To jak będzie?-spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-No jeżeli to nie problem..
-Tak! Jeszcze więcej czasu z Tobą!- krzyknął Niall patrząc w niebo i unosząc zaciśnietę dłonie w geście triumfu.
-Wariat- prychnęłam z rumieńcami na twarzy. -No dalej! Goń mnie!- pośpieszałam go.
-To trochę wolniej!
-Eghh, Niall.. Nie chcę nic mówić, ale obejrzyj się za siebie!- krzyczałam. Gonił nas tłum fanek 1D.
-Biegnij! tam w lewo!- piszczał zdyszany głodomor. Uciekaliśmy tak przez około 15-stu minut, aż schowaliśmy się w jakiejś starej chatce w głębi lasu.
-I co teraz?- zapytałam niebieskookiego.
-Nie mam pojęcia. Wygląda na to, że narazie musimy tu zostać- odparł.
-No to pięknie. Ciekawe ile to potrwa... 


___________________________________________________
No cześć ♥! Co tam u Was? Ja po weekendzie? :D Jest next :) Cieszycie się? Komentować! ♥ / Mayn x



sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 10

             Po zjedzeniu kolacji, którą przygotował Tommo, wszyscy poszliśmy obejrzeć jakiś romantyczny film o miłości. W jego połowie Harry wzruszył się, więc Lou go przytulił. Wszyscy się z nich śmiali. Seans trwał dobrą godzinkę. Po obejrzeniu musiałam wracać do domu:
-Zayn, ja już będę uciekać.
-To nie zostaniesz na noc? Jest już ciemno i daleko.- zapytał brunet.

-Nie, umówiłam się z przyjaciółką.
-No jak musisz.. Odwiozę Cię.
-Camila, jutro wybieramy się na kręgle. Chciałabyś jechać z nami?- zaproponował Harry. -Weź przyjaciółkę, będzie fajnie. A i mi płacimy- dodał loczek. 

-No jeżeli to nie będzie kłopot i Nicol się zgodzi to z przyjemnością się z Wami zabierzemy.
-To podjadę po Was, ok?- powiedział z uśmiechem Niall'er.

-Dobrze Niall, dam Ci znać czy Nicki też jedzie. Narazie chłopaki, do jutra.- pożegnałam nowo poznanych przystojniaków i ruszyłam z Zayn'em w stronę hotelu. Rozmawialiśmy o zespole. Opowiadałam, jak zaczęła się moja przygoda z 1D, a brunet, jak wyglądała ich znajomość na początku, kto się z kim zadawał, a kto nie lubił. Dojechaliśmy na miejsce:
-Zayn, dziękuję, że pokazałeś mi Wasz dom, za poznanie z moimi idolami i za jazdę na łyżwach. Na żywo jesteście jeszcze bardziej przystojniejsi.
-Się wie. Ja Ci dziękuję, że dałaś mi jeszcze jedną szansę na poznanie siebie.- wyznał. -To jak jutro? Wychodzisz z nami?- spytał Malik. Nagle ktoś zapukał w okno samochodu po mojej stronie. Wysiadłam i rzekłam:

-Jezu, Nicol oszalałaś? Skąd wiedziałaś, że to ja?
-Po samochodzie Zayna. Chwila.... To znaczy, że...
-Tak, jestem tu- powiedział brunet wysiadając z auta.

-Nicol, poznaj Zayn'a Malik'a. Zayn to ta moja przyjaciółka, o której opowiadałam.
-Cze..Cześć Zayn- szepnęła cichutko z podniecenia, że go widzi. 

-Witaj. Camila, to jak z tą kręgielnią?- spytał ciemnooki.
-Dam znać Niall'owi, to Ci przekaże, ok? Teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć. 
-No dobrze, to trzymajcie się.- dodał, podając Nicol rękę na pożegnanie, a mnie całując delikatnie w dłoń.

-No paa, Zayn! Miło było Cię poznać!- krzyczała Nicki. Przystojniak tylko uśmiechnął się i odjechał.
-Boże, poznałam najpiękniejszą istotę, jaka chodzi po kuli ziemskiej!- powtarzała przyjaciółka.
-Nom, a jutro będziesz miała okazję poznać resztę.
-Jak to?
-No tak. Chłopcy zaprosili nas do kręgielni. Zaraz idę dzwonić do Nialla z odpowiedzią, czy jesteś chętne, czy nie.. A jesteśmy?- zapytałam znając jej odpowiedź.

-Żartujesz, no pewnie, że tak! O której?
-Napiszę Ci po rozmowie z blondynem.- oznajmiłam. -Nicol, ja lecę, bo robi się zimno. To do jutra.- ucałowałam ją i poszłam do hotelu. Po 20 minutach zadzwoniłam do niebieskookiego:

-No cześć przystojniaku, jutro widzę Cię pod hotelem i ruszamy na miasto.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem, Cami. Nicol też jedzie z nami?- zapytał z wyczuwalnym zadowoleniem. 

No jasne, przecież ona Was kocha, więc nie może przegapić takiej okazji.
-To bardzo się cieszę. Będę o 12. Co porabiasz?
-Ok. A szukuję sobie kolację, potem idę się wykąpać i spać. Trzeba odpocząć po szaleństwach na lodzie z Zayn'em.
-A tak, słyszałem coś- wyczułam, że Horan się zdenerwował. -Dobra, to do jutra, dobrej nocy, Cami.

-No paa.- rozłączyłam się, po czym poinformowałam przyjaciółkę, o której ma być jutro gotowa i zrobiłam to, co powiedziałam Niall'owi.

                                          *                       *                             *
Zaspałam. Wstałam godzinę przed przyjazdem Horana. Szybko się ubrałam, zjadłam śniadanie i umyłam zęby. Chwilę po tym weszła Nicol. Usiadłyśmy razem czekając na blondyna. 5 minut później zadzwonił i powiedział, że już czeka, więc wyszłyśmy z hotelu. Ujrzałam samochód Malika. Podeszłyśmy bliżej i dostrzegłam, że brunet siedzi za kierownicą, a Niall z tyłu.
-Nicol, wsiadaj do przodu- narzuciłam jej. Zgodziła się. Otworzyłam drzwi, a niebieskooki przytulił mnie na przywitanie i przedstawił się Nicol podając rękę.
-Cześc Zayn- powiedziałam do naszego kierowcy.
-No cześć piękne. To ruszamy- oznajmił brunet.
-A gdzie reszta chłopaków?- zapytała Nicol.
-Oni już są w drodze. Spotkamy się z nimi na miejscu.
Nicki wdała się w konwersację z Zayn'em, a ja miło gawędziłam z Niall'erem. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Zawsze był pogodny i głośno się śmiał. Bardzo mi się to u niego podobało. Po godzinie jazdy dotarliśmy na miejsce. Nicki wypadła z samochodu jakpoparzona wypatrując chłopaków, a raczej Liama. Kochała go. Był jej największym idolem, a kilku ich miała. 

-Kurde, gdzie oni są? Nigdzie ich nie widzę..- denerwowała się.
-Nicol, odwróć się- zachichotał Niall i ruszyliśmy w ich stronę. Wraz z Harry'm, Louis'em i Liam'em były dwie dziewczyny- Danielle i Eleanor. Grzecznie się przywitaliśmy i poszliśmy do naszego punktu, w którym mieliśmy się dziś bawić. Na początku podzieliliśmy się na dwie grupy i ruszyliśmy do wyznaczonych sektorów. Ja byłam w zespole z Nicol, Niall'em i Harry'm. Założyliśmy odpowiednie obuwie i rzuciliśmy się do gry. Cały czas prowadził blondyn, za nim Nicki, a mi i Hazzie nic nie szło. Denerwowałam się i już nie chciało mi się grać, gdy Niall zaproponował mi pomoc, a Nicol loczkowi. Kiedy nadeszło moja kolej przystojniak rzekł:
-Cami, wybierz kulę- i tak zrobiłam.
-No już i co teraz?-zapytałam podekscytowana.
-Stań tutaj- wskazał palcem miejsce, zaszedł z tyłu łapiąc moją rękę, którą miałam się zamachnąć o pomógł mi tę czynność wykonać.
-Tak, wszystkie! Jestem mistrzem!- wrzasnęłam zadowolona. -A Tobie, Harry, jak idzie?
-Słabo, ale mam dobrą nauczycielkę.- powiedział i spojrzał na Nicol.

-Teraz spróbuj sama.- zaproponował głodomor.
-Ale jak nie wyjdzie to się nie śmiej.
-Skądże- zaprzeczył z uśmiechem, a ja znowu strąciłam wszystkie kręgle. Graliśmy tak jeszcze około 2 godzin, aż wyrównałam się punktami z Nicol. Harr'emu nadal nie wychodziło, widać było, że się chłopak stara. Po jakimś czasie zebraliśmy się w jednym miejscu, aby wyłonić zwycięzce. Wygrał Liam, drugi był Niall, ja z Nicki trzecie, czwarty Zayn, piąty Lou, szósta El, a na szarym końcy loczek. Dan już nie było, bo mama zabrała ją na trening. Po gratulacjach od wszystkich Liam zaprosił nas na obiad, a tak właściwie na wczesną kolację, gdyż była godzina 18, kiedy opuszczaliśmy kręgielnie. Z dobrymi humorami poszliśmy do pobliskiej restauracji, Daddy zamówił stolik dla ośmiu osób, usiedliśmy i wybraliśmy coś do jedzenia. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Panowała świetna atmosfera. Wszysce śmialiśmy się i żartowaliśmy,  a najlepsze było to, że cały dzień spędziłam z Horanem. Uwielbiałam jego towarzystwo. Po 3-godzinnej konwersacji w knajpie pojechaliśmy do domu chłopaków.
                                         *                                *                             *
-Jest późno, zostaniecie u nas na noc- powiedział troskliwym głosem Liam, który zaproponował swój pokój Nicol. Odkąd nie było Danielle cały czas się wokól niej kręcił i chciał rozmawiać. Cieszyłam się, że przyjaciółka też dobrze dogaduje się z chłopakami.
-To zostaniemy, no nie?- zapytała błagalnym głosem Nicki.
-No..- zastanowiłam się chwilkę.
-Zostaniecie- przerwał Zayn łapiąc mnie za ramię. -A ja proponuję Tobie swój pokój.
-Ok. Pokażesz mi łazienkę? Chciałabym się odświeżyć.
-O, tam jest- wskazał ją Malik. -Czekam u siebie- zachęcił brunet znikając w korytarzu.
-Ta, pójdę się wykąpać, a nie mam się w co przebrać...- szepnęłam cicho, nie wiedząc, że Horan stoi za mną.
-Pożyczę Ci jakiś T-shirt, jeżeli potrzebujesz.- zaproponował.
-Mógłbyś? Byłabym wdzięczna.
-No pewnie, chodź, wybierzesz sobie coś- rzucił i weszłam do jego pokoju. Pokazał mi szafę, a ja wyciągłam zwykłą białą koszulę. Podziękowałam blondynowi i ruszyłam pod prysznic. Po 15-stu minutach byłam już w pokoju Malika.
-Ładnie wyglądasz w tej koszuli. Nosisz taki duży rozmiar?
-Nie, to Niall'a, pożyczył mi na noc, bo nie miałam się w co przebrać.
-Oj, trzeba było przyjść z tym do mnie. Dobra, chodź do łóźka, bo zmarzniesz.
-Yy, śpimy razem?-zadałam mu pytanie.
-A widzisz gdzieś drugie?
-No nie...
-No właśnie. Chodź, przecież Cię nie zjem.- zachichotał. Usiadłam na brzegu łóźka i powiedziałam:
-Ale Zayn, rączki przy sobie.
-No oczywiście, gdzieżbym śmiał Cię tknąć- odpowiedział, a jego policzki zarumieniły się. 

-No to dobranoc, Zayn.
-Dobrej nocy, Camila. 
Po 10-ciu minutach Malik już spał. Wiedziałam to, bo straszliwie chrapał. Wstałam i zeszłam do kuchni, aby napić się wody. Gdy zbliżyłam się do lodówki była otwarta, a zza drzwi wystawał czyjś zadek.
-Mm, zgrabny masz tyłeczek przystojniaku- szepnęłam.
-O Boże!- krzyknął Niall. -Cami, przestraszyłaś mnie! Wow, a Ty jak obłędnie wyglądasz w mojej koszuli- onieśmielił mnie.
-Ach, dziękuję.
-Co Ty tu robisz o tej godzinie?
-Musiałam zejść się napić.. Eh, a tak naprawdę, to wyszłam z pokoju Zayna, bo chrapie jak niedźwiedź.
-Heh, żadna nowość- zaśmiał się.
-I nie mam zamiaru tam wracać i tego słuchać-oznajmiłam mu, biorąc łyk wody.
-Hm, to może prześpisz się u mnie? Ja na pewno jestem cichutki w nocy.
-Poważnie mówisz?- zapytałam. W głębi duszy ucieszyłam się z propozycji złożonej prze Horana.
-Jak najbardziej poważnie. 
-Chyba nie zostało mi nic innego, ale ja śpię od ściany.
-No to chodźmy- niebieskooki uśmiechnął się, patrząc mi w oczy. Poszliśmy na górę do jego pokoju i ułożyliśmy się wygodnie w łóźku.
-Kolorowych snów Cami- szepnał blondyn.
-Dobranoc Niall- odpowiedziałam. Odwróciłam się do niego przodem, tak, że widziałam jego gołe plecy, bo leżał tyłem do mnie. Przyglądałam mu się przez dłuższy czas, a moje usta same się uśmiechały. Nie wierzyłam, że jestem razem z nim w łóźku i sobie tak po prostu leżymy. Po kilkuminutowym napawaniu się widokiem jego seksownego ciała, zasnęłam. Zayn będzie zły, jak mnie rano zastanie w łóźku Niall'a, a nie w swoim. Będę musiała się tłumaczyć.


___________________________________________________
I jest dziesiąty :D Czytajcie, komentujcie :D Liczę na większą liczę obserwatorów :) Mam już komputer, więc bd dodawać częściej :)  Pozdrawiam ♥ /Mayn x