Po przebudzeniu chciałam się przywitać z Niall'em, ale kiedy odwróciłam się w jego stronę nie było go w łóżku. Gdy zastanawiałam się, gdzie on może być drzwi od pokoju uchyliły się, a zza nich wyłoniła się promienna twarz blondyna:
-Nie śpisz juz?- zapytał.
-Nie, właśnie się zastanawiałam, gdzie zniknąłeś.
-A mam dla Ciebie niespodziankę.- Niall ubrany tylko w jeansy z tajemniczym uśmiechem, skradając się w moją stronę i patrząc mi głęboko w oczy przysiadł przy mojej dłoni delikatnie ją miziając. Gdy to robił wydawał się być niegrzecznym chłopcem.
-Oo, a ta niespodzianka to za co?- zapytałam zaskoczona podnosząc głowę z poduszki.
-Za wszystko, Cami, za wszytko. Dobra, poczekaj tutaj, a ja ją przyniosę.
-Ok- odparłama Horan wyszedł z pokoju. Byłam podekscytowana. Nie wiedziałam co on dla mnie ma. Po chwili niebieskooki wrócił. Na ręcach trzymał dużą tacę, którą postawił mi na kolanach.
-Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało
-Niall, nie musiałeś, ale wygląda na prawdę apetycznie. Skąd wiedziałeś, że lubię takie smakołyki?- blondyn przygotował mi śniadanie- naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-A tak jakoś przeczuwałem, zresztą bardzo się cieszę, że trafiłem w Twój gust. No, smacznego, jedz, bo ostygnie.
-Ale co, to nie zjesz ze mną? Będzie mi raźniej. No kto jak kto, ale Ty chyba nie odmówisz?
-Heh, no jasne, że nie. To skoczę szybko do kuchni i zaraz wracam.
Po jakimś czasie Niall był z powrotem z talerzem naleśników i zaczęliśmy zajadać.
-Ej, dlaczego ja nie mam polanych czekoladą?!- spojrzałam na niego z wyrzutem, ale przez pryzmat żartu.
-Przepraszam, nie wiedziałem, czy lubisz, ale ja mam takie, bo skończyła się bita śmietana.
-Żartujesz? Uwielbiam czekoladę, kto nie lubi. Daj spróbować- wtedy głodomor włożył na widelec kawałek swojego naleśnika i powiedział:
-Otwórz buźkę!
-Mm, pyszne, chcesz mojego?
-No pewnie! Mam talent do gotowania- dowartościował się Horan połykając truskawkę.
-Oj uważaj, bo się przyzwyczaję i będziesz musiał mi przyrzadzać śniadania, obiadki..
-Z wielką przyjemnością Cami. Polecam się na przyszłość.
-Heh, ciekawe jak tam Nicol i Liam- zmieniłam temat.
-Znając Payne'a to napewno sobie radzą.- zachichotał.
-No, czas wstać- zakomunikowałam.
-Camila masz może ochotę na poranny bieg?- zaproponował Irlandczyk.
-To Ty biegasz?
-No zdarza się. Trzeba dbać o formę, żeby nie dostać zadyszki na scenie- wytłumaczył.
-Wow, zaskakujesz mnie.- przyznałam. -Dobra, tylko jeste jeden mały problemik- skrzywiłam się.
-Jaki?
-Nie mam tu żadnych ubrań, a Twoje są troche za duże, więc...
-Żaden problem! Podjedziemy do Ciebie, przebierzesz się i po sprawie. A narazie włóż to, co masz.
-Jeżeli tak, to już wstaję- odrzekłam. Niebieskooki podniósł się z łóżka razem ze mną. Ruszył w stronę drzwi, a ja dodałam:
-Niall, dziękuję Ci za śniadanie, było pyszne. I te truskawki takie soczyste i słodkie..
Wtedy blondyn podszedł do mnie, złapał delikatnie za rękę i szepnął chichotając cichutko:
-Nic nie może się równać z Twoją słodyczą- nasze oczy znów się spotkały. Wychodząc uśmiechnął się i rzekł:
-Czekam na dole.
Wyczuł, że się speszyłam i to pewnie było powodem jego szybkiego wyjścia. Zawstydził mnie. Gdy zbliżył się do mnie, wygląd jego nagiego torsu zaparł mi dech w piersiach. Ubrałam się w ciuchy z wczorajszego dnia i zbiegłam do kuchni. Siedział tam Liam:
-Dzień dobry Li, jak się spało?
-Spało.. Eh, dobrze- odrzekł.
-A to Nicol jeszcze nie wstała?
-To Ty nic nie wiesz?- zdziwił się.
-Czego nie wiem?- zapytałam zmieszana.
-Nicol pojechała do domu..
-Jak to do domu? Dlaczego?
-No bo..- Payne zawahał się.
-Liam do cholery co jest?- krzyknęłam.
-No bo my spaliśmy w jednym łóżku, a ja zapomniałem, że z rana miała do mnie przyjechać Danielle. Zobaczyła nas razem, dwuznacznie to zrozumiała i zbluzgała Nicol i wtedy ona wybiegła od nas.
-Nicki jest wrażliwa- rzekłam.
-Pobiegłem za nią, ale nie chciała ze mną gadać to odpuściłem.
-I co Dan na to?
-Jak wróciłem to już jej nie było. Dzwoniłem, ale nie odbiera. Nie wiem, co robić.
-Dobra Liam, nie martw się. Ja gadam z Nicol, a Ty jedź doan i wyjaśnij jej to. Nie zrobiłeś nic złego przecież.
-Dzięki Camila, tak zrobię- odparł Li. Chciałam, żeby ta sprawa się wyjaśniła nie tylko dlatego, że była w nią zamieszana moja przyjaciółka, ale dlatego, że Liam wydawał się być przygnębiony i bezradny. Było mi go po prostu szkoda. Do kuchni wszedł Niall:
-Gotowa jesteś?- zapytał patrząc w moim kierunku.
-Tak, możemy jechać- rzekłam, po czym zwróciłam się do szatyna:
-Głowa do góry, trzymam kciuki.
-Yhym- wydusił Daddy zmuszając się do uśmiechu. Po 10-ciu minutach byliśmy z Niall'em w drodzę do hotelu. Przytłoczyła mnie ta sprawa, a Horan najwidoczniej to zauważył, bo zapytał:
-Ej, Cami co taka minka? Stało się coś?
-Eh, Liam, Nicol, Danielle...
-A tak, słyszałem coś.
-Ciekawe jak Nicki musi się teraz czuć..
-Hmm..- zamyślił się.
-A widziałeś się rano z Zayn'em?- spytałam.
-Nie, a co?
-Bo przecież jak on kładł się spać, to ja byłam z nim, a jak się obudzi to..
I w tym momencie podjechaliśmy na parking.
-Oj, nie martw się. Idź się przebrać i zobacz co tam u przyjaciółki, a Zayn'a biorę na siebie. Czekam tutaj na Ciebie- rzekł blondyn.
-Ok, zaraz wracam- odparłam. Po 15-stu minutach byłam już przebrana i gotowa do biegu. Zamknęłam pokój i poszłam sprawdzić jak czuje się Nicol. Zapukałam do drzwi i po chwili się otworzyły:
-Camila? Wejdź proszę- rzekła Nicki.
-Hej, kochanie jak się czujesz?- przytuliłam ją mocno.
-Bywało lepiej. Chodź, usiądziemy.
-Wiesz co, Niall na mnie czeka, bo mieliśmy iść pobiegać... Chcesz iść z nami?- poczułam się mało komfortowo.
-Nie, jakoś nie mam nastroju nawychodzenie, przepraszam.
-Może chcesz, żebym została?
-Nie chcę Ci psuć planów, poza tym Matt do mnie przyjdzie. Wpadnij wieczorem.
-No ok, to trzymaj się, pogadamy później. Będzie dobrze- próbowałam ją pocieszyć.
-Dziękuję, że przyszłaś, kochana jesteś. Leć, bo Niall czeka. Miłego dnia- życzyła mi Nicki.
-Paa- ucałowałam ją i wróciłam do blondyna. Gdy zbliżyłam się do niego, dostrzegłam, że się rozgrzewa.
-Oo, z tą formą, to nie żartowałeś, jesteś nieźle rozciągnięty- zaśmiałam się.
-A jak. Robię to od dziecka, sprawia mi to przyjemność.
-Większą niż śpiewanie?- zaskoczyłam go tym pytaniem.
-Oczywiście, że nie. Śpiewanie to w ogóle inna bajka. Śpiewanie jest moją życiową ambicją, moim uwielbieniem. Dzięki niemu zapominam o o problemach. Jestem w innym świecie. W moim świecie. A sport jest tylko dodatkiem- wyznał blondyn.
-Rozumiem. U mnie znowu sport jest całym życiem, w zasadzie siatkówka. To cudowny sport. Uczy pokory i odpowiedzialności. Dzięki niej poznałam wielu fantastycznych ludzi, na przykład Nicol.
-Serio?
-No, graliśmy w wieku 15-stu lat w siatkówkę plażową. Zdobyłyśmy pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski do lat 16-stu. To jest jedno z najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Czasami mówiłyśmy, że jeżeli kobieta pokocha mężczyznę tak mocno, jak siatkówkę, to będzie on najszczęśliwszym człowiekiem za Ziemi. A muzyka pozwala mi się wyciszyć.
-O, to nie wiedziałem, że aż tak zdolna jesteś.
-Chyba jesteśmy godnymi siebie przeciwnikami- zażartowałam.
-Na to wygląda- uśmiechnął się. -To gdzie biegniemy?- zapytał.
-Nie wiem, Ty Londyn znasz lepiej ode mnie, więc prowadź.
-Ok, to może tam w stronę parku?
-Idealnie- rzekłam i ruszyliśmy w drogę kontynuując rozmowę o muzyce.
-Śpiewasz trochę?- spytał Horan.
-Nie, co Ty. Bóg mi nie dał talentu do śpiewania, heh.
-Jest aż tak źle?
-Uwierz mi, że tak- odparłam. -Kiedyś próbowałam grać na gitarze, ale to było dawno, że już nic nie pamiętam, zresztą długo nie grałam, bo nie miałam nauczyciela, ani czasu przez ciągłe treningi.
-Ja Cię nauczę- rzucił niebieskooki. -Jeśli chcesz oczywiście- dodał.
-Tak, no zapewne nie masz innych ciekawszych zajęć, tylko będziesz się ze mną męczył.Nie chcę się narzucać- odrzekłam ironicznie.
-Jakie męczył? Owszem, nie mam za dużo czasu, bo koncerty, próby, trasy, ale zawsze znajdę go dla Ciebie. To czysta przyjemność. Poza tym nie narzucasz się, bo to ja proponuję pomoc. To jak będzie?-spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-No jeżeli to nie problem..
-Tak! Jeszcze więcej czasu z Tobą!- krzyknął Niall patrząc w niebo i unosząc zaciśnietę dłonie w geście triumfu.
-Wariat- prychnęłam z rumieńcami na twarzy. -No dalej! Goń mnie!- pośpieszałam go.
-To trochę wolniej!
-Eghh, Niall.. Nie chcę nic mówić, ale obejrzyj się za siebie!- krzyczałam. Gonił nas tłum fanek 1D.
-Biegnij! tam w lewo!- piszczał zdyszany głodomor. Uciekaliśmy tak przez około 15-stu minut, aż schowaliśmy się w jakiejś starej chatce w głębi lasu.
-I co teraz?- zapytałam niebieskookiego.
-Nie mam pojęcia. Wygląda na to, że narazie musimy tu zostać- odparł.
-No to pięknie. Ciekawe ile to potrwa...
___________________________________________________
No cześć ♥! Co tam u Was? Ja po weekendzie? :D Jest next :) Cieszycie się? Komentować! ♥ / Mayn x

całkiem sympatycznie ;)
OdpowiedzUsuńSwietne ;) Poprosze kolejna czesc ;)
OdpowiedzUsuńDalej! Dalej! Dalej! ;)
OdpowiedzUsuńczekam ;)