piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 13

     Całą noc nie spałam. Kręciłam się z boku na bok, a w głowie miałam zachowanie Horana. Chyba mnie to dotknęło. Godzina 13. Po całym pokoju rozległo się pukanie do drzwi, więc wstałam i poszłam otworzyć.
-Camila! Hej, wiesz jak tęskniliśmy!
-Lily? Josh? Co wy tu..- nie dokończyłam, gdyż wtulili się we mnie.
-Jak ja Cię dawno nie widziałem- rzucił Josh. Byli to moi dobrzy koledzy z Polski. Chcieli spędzić ze mną trochę czasu, ale nie zbyt dobry moment na odwiedziny wybrali.
-Wchodźcie- zaprosiłam ich do środka.
-O, widzę, że przerwaliśmy Ci sen. Musisz nam wybaczyć, ale już słońce dawno górowałona niebie. Szkoda życia na spanie- powiedziała Lily.
-Ta, a tak właściwie, to po co przyjechaliście, bo nie uwierzę, że tylko dlatego, że się stęskniliście.- zapytałam, gdyż nie wierzyłam w ich aż tak dobre serca.
-No nie tylko dlatego- spoważnieli.
-No to siadajcie i mówcie co się stało.
-Można powiedzieć, że się stało, to znaczy, to nie takie proste i nawet nie wiemy jak Ci to powiedzieć- rzekła dziewczyna.
-Mówcie co się dzieje, bo zaczynam się niecierpliwić.
-Więc miała tu przyjechać Twoja mama, ale też nie mogła powiedzieć Ci tego prosto w oczy- zaczął Josh. -To sprawa z przeszłości i powinnaś się o tym dowiedzieć co najmniej 15 lat temu.
-Powiesz wreszcie o co chodzi?- denerwowała mnie ta ich tajemniczość.
-No.. O Twojego ojca.. Ale nie tylko, bo o Ciebie, mnie Lily też..
-Jak to? Przecież mój tata nie żyje- zdziwiłam się.
-Posłuchaj, dwa dni temu dowiedzieliśmy się, że jednak żyje.
Gdy usłyszałam, że mój ojciec, który w opowieściach mojej mamy zginął w wypadku samochodowym, gdy miałam 3 lata, żyje moje serce stanęło. Nie wiedziałam co mam robić, co czuć, co mówić, co myśleć...
-Nie wierzę- wyszeptałam chowając twarz w dłonie.
-Ale to nie wszystko. Twój tata zdradzał Twoją mamę i chyba niespecjalnie zależało im na dyskrecji, bo ta kobieta zaszła w ciążę. 22 stycznia 98 roku urodził im się syn- Josh posmutniał, a ja się na maxa zdziwiłam, gdyż kojarzyłam tę datę. Chłopak kontynuował:
-Ważył 3,200 kg, podobno miał duże oczy- Josh rozłożył ręce, oparł się plecami o kanapę, podniósł głowę i spojrzał na mnie wzrokiem pełnym bólu. -I ma na imię Josh...
Zamarłam. Nie wiedziałam czy się przesłyszałam, czy on rzeczywiście powiedział to, co powiedział.
-Dwa lata później urodziła im się córka.
-To Ty prawda?- powiedziałam patrząc na Lily.
-Tak to ja.- przytaknęła. Milczęliśmy. Wbiłam wzrok w podłogę. Nie wiedziałam co mam robić, a może raczej czego nie robić, żeby nie pogorszyć sytuacji, w jakiej się znalazłam. Chciałam móc porozmawiać z tatą, a z drugiej strony nie nawidziłam go. Dlaczego mama nie powiedziała mi prawdy? I co teraz będzie ze mną Lily i Josh'em?
-Camila, wiemy, że to trudne, dziwne i brzmi niewiarygodnie, ale taka jest smutna prawda i dla nas to też jest ciężkie, ale myślę, że razem damy radę.
-Ja.. Ja nie wiem co powiedzieć..
-Rozumiemy.
-Kiedy wracacie do Polski?- spytałam zmieszana.
-Za dwie godziny mamy samolot. Przylecieliśmy tylko po to, aby Cię o tym poinformować i właściwie będziemy się już zbierać. Odezwę się jak dojedziemy na miejsce- oznajmiła Lily. -Trzymaj się jakoś- dodała. Po chwili wzięli swoje bagaże i wyszli. Tak. Zostałam sama z myślami, których tak bardzo się bałam, których chciałam uniknąć za wszelką cenę. Powiedzieli, że razem damy radę, a uciekli. Wróciłam do łóżka. Leżałam i rozmyślałam, czy to na serio może być prawdą.  Czułam się okłamywana, zawiedziona, rozczarowana, niechciana... Dlaczego tata zdradzał mamę? Dlaczego mnie nie chciał? Dlaczego dowiaduję się o tym dopiero teraz?
                                                    *                        *                          *
Godzina 18. Cały czas zastanawiałam się nad tą całą sprawą. Dźwięk telefonu:
-Halo?- powiedziałam zachrypniętym głosem pełnym rozgoryczenia.
-Cześć księżniczko, gotowa na wspólny wypad?- spytał Malik. Zupełnie wyleciało mi z głowy, że miałam iść z nim na piknik.
-Przepraszam Cię, ale nie dam rady się z Tobą spotkać. Może innym razem.
-Camila nie rób mi tego- rzekł. -Od rana ciężko pracowałem, żeby wszystko było jak najlepiej. Proszę zgódź się- nalegał. Nie miałam humoru ani nastroju na zabawę.
-Bądź za godzinę.- szepnęłam i zakończyłam rozmowę. Zgodziłam się, bo w końcu się starał. Wstałam, poszłam się odświeżyć i ubrać. Założyłam zwykłe niebieskie rurki, biały T-shirt, czarną skórzaną kurtkę z ćwiekami i żółte trampki. Włosy upięłam w kok. Malik przyjechał o 19. Wyszłam z domu i wsiadłam na przód samochodu.
-Camila stęskniłem się za Tobą!- powiedział mulat całując mój policzek.
-No hej- odpowiedziałam.
-Dziękuję, żę się zgodziłaś. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić.
-Yhym- przytaknęłam. -To gdzie jedziemy?
-A zobaczysz, za 15 minut będziemy na miejscu- na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech, który bardzo lubiłam. Po wyznaczonym czasie byliśmy już na miejscu. Zayn zostawił auto na najbliższym parkingu, a dalej poszliśmy piechotą. Brunet szedł tak blisko mnie, że nasze dłonie się spotykały. Wyczułam, że próbuje mnie chwycić za dłoń, ale odsunęłam się, gdyż nie chciałam mu dawać żadnych nadziei, poza tym nie miałam ochoty na romansowanie. Po moim geście wyraźnie się speszył.
-Tutaj w lewo- wskazał i poszliśmy w tym kierunku. Zauważyłam, że droga prowadzi wyraźnie w dół, a tam znajduje się ogromna łąka. W oddali widać było rzekę z mostkiem. Idealnie zielona trawa, śpiew ptaków, duże drzewo z czerwonymi jabłkami, cisza, spokój, wolność... Podeszliśmy bliżej, aby usiąść na niebieskim kocu. Leżały na nim półmiski, a w nich truskawki i winogrono ułożone w kształcie serca. Kolorowe sałatki, kanapki i napoje. Fioletowe świeczki, które płonęły jak oczy Malika za każdym razem, gdy na mnie spojrzał. Czerwone talerzyki, które świetnie komponowały się z pomarańczowymi kieliszkami. Wszystko to było dopasowane, perfekcyjne, idealne, a przede wszystkim romantyczne.
-Zayn, ja nie wiem co powiedzieć. Szczerze, nie spodziewałam się takiego widoku. Rzeczywiście się napracowałeś.
-A to dopiero początek.- uśmiechnął się wyciągając z koszyka butelkę białego wina. Jak prawdziwy dżentelmen nalał trochę do kieliszka, podał mi i usiadł obok.
-I jak Ci sie podoba?- spytał.
-Cudownie tutaj jest- powiedziałam łapiąc głęboki wdech. -Można się odprężyć, odpocząć i w spokoju porozmawiać. Właśnie tego potrzebowałam. Muszę Ci przyznać, że mnie mile zaskoczyłeś.- zachichotałam. -Nie przypuszczałam, że z Ciebie taki romantyk.
-Wiesz pozory mylą. Oprócz bycia Bad Boy'em potrafię też być przytulny jak kotek.- zaśmialiśmy się razem, popijając łyk za łykiem.
-To co, jemy?- zaproponował.
-O tak, jeszcze nic dzisiaj nie jadłam. 
Zaczęliśmy konsumować te wszystkie pyszności. Gdy już poczuliśmy się syci przystojniak rzekł:
-A teraz coś ode mnie dla Ciebie- po czym kazał mi wstać i zamknąć oczy. Zrobiłam tak.
-Teraz pójdziemy w jeszcze piękniejsze miejsce od tego.
-To takie istnieje?- zapytałam z ironicznym uśmiechem. Zayn złapał mnie za rękę i prowadził.
-Ok, jesteśmy. Usiądź tu, ale nie otwieraj oczu.- Malik pomógł mi wykonać tę czynność, trochę się jeszcze pokręcił i zrobił to samo.
-Już możesz- wyszeptał mi do ucha. Gdy podniosłam powieki, zobaczyłam widok zapierający dech w piersiach. Przed nami była wielka rzeka, w której jednocześnie odbijały się wschodzący księżyc, a zarazem zachodzące słońce. Wokół nas rosły brązowe tataraki i różnego rodzaju rośliny wodne.
-Wow, Zayn nie wierzę w to, co widzę. Tu jest tak magicznie. Nigdy czegoś takiego nie widziałam..- wydukałam ze zdumieniem. Po chwili ciemnooki wyciągnął zza pleców gitarę. Zaczął na niej grać i śpiewać w rytm jej dźwięków. Słowa piosenki, które penetrowały moje uszy, wyciskały mi z oczu łzy, a Zayn ze szczerością i lekkim stresem na twarzy, patrząc na mnie, nucił:
-Truly, madly, deeply I am
Foolishly, completely fallin'n
And somehow you caved all my walls in
So baby say you'll always keep me
Truly, madly, crazy, deeply in love with you
In love with you
Wiedział, że to moja ulubiona piosenka. Poczułam się jak w jakimś filmie, w którym aktorzy sami wymyślają sobie scenariusz, że grają według własnych zasad. Chciałam poczuć się wyjątkowo, a mulat, jakby czytał w moich myślach o nic nie pytając, po prostu mi to dał. Gdy skończył swój śpiew, otarł swoją dłonią łzę, płynącą po moim poliku i patrząc w moje mokre źrenice powoli zbliżył się do moich ust z rozkoszą się w nie wbijając. Całował czule,delikatnie, ale stanowczo i namiętnie. Dało się zauważyć, że długo czekał na tę chwilę. Zapomniałam o bożym świecie. Czułam się przy nim bezpieczna i potrzebna. Objęłam swoimi dłońmi jego szyję, przyciągając jego ciało do mojego. Chciałam być jak najbliżej niego. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.




_______________________________________
No jest i 13 :D Mam nadzieję, że Wam się podoba :D Proszę komentujcie, rozsyłajcie do znajomych, co kolwiek, żeby było jeszcze więcej czytelników :) Z góry dziękuję :) Następny rozdział dodam, jak pod tym będzie min 5 komentarzy :D Tu link do piosenki, której refren nucił Zayn w ów rozdziale: http://www.youtube.com/watch?v=t6ZM7nDXYrw ♥ Pozdrawiam :D



czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 12

Była godzina 18. Ja i Niall ciągle tkwiliśmy w lesie.
-Są tam jeszcze?- zadałam pytanie blondynowi, po czym poszedł sprawdzić co się dzieje na zewnątrz.
-No chyba je zgubiliśmy. Chcesz wracać?- spytał dociekliwie.
-No wiesz, w sumie to jest tu całkiem przyjemnie. Świerze powietrze, natura i w ogóle, ale obiecałam Nicol, że wpadnę pogadać. Wiesz, ta sprawa z Liam'em. 

-No tak, to chodźmy- Niall posmutniał.
-Może innym razem- rzekłam obejmując go ramieniem. Momentalnie się rozpromienił.
-No tak, tylko... W którą stronę teraz..?- zakłopotał się głodomor.
-Ok, spokojnie Znajdziemy właściwy kierunek, jeden kierunek, heh-zażartowałam dla rozładowania atmosfery.
-Hah no tu sie z Tobą zgodzę. O, patrz! Tam ktoś jest. Spytamy o drogę?
-Yhym- przytaknęłam na propozycję Niall'era i ruszyliśmy śladem dwóch postaci, które spacerowały po lesie.
-Halo! Proszę Panów!- krzyknął blondyn, gdy zbliżyliśmy się do nich. -Przepraszam, więdzą panowie którędy do centrum Londynu?
-A wiemy, wiemy. Tą ścieszką prosto. Widzicie tego dużego dęba?- zapytał jeden z facetów.
-Widzimy.- odpowiedział Niall.
-To za nim w prawo i uliczką na wprost. Jak zobaczycie galerię, to tam.
-Dziękujemy. Przepraszam, nie przedstawiliśmy się. Jestem Niall Horan, a to..
-Tak wiemy, Twoja dziewczyna. To bardzo romantycznie zabierać swoją kobietę do lasu, chłopcze- rzekł ten w jaśniejszych włosach.
-Ta..- szepnął z poważną miną. -To Camila William.
-Oj, ładna zdobycz. Ja jestem Lucas, a to Michael. Jesteśmy leśniczymi. Co wy tu, drogie dzieci, robicie?
-Długa historia. Weszliśmy w niewłaściwą uliczkę po prostu.
-Niall, musimy już wracać.- pośpieszałam go pukając łokciem w brzuch.
-Dziękujemy za pomoc.
-Nie ma sprawy, ale następnym razem radzę Wam zgubić się gdzieś indziej. To najniebezpieczniejszy las w całym Londynie. Dzika zwierzyna itp- ostrzegł nas Michael.
-Będziemy pamiętać. Do widzenia- pożegnaliśmy się z miejscowymi i szybszym krokiem ruszyliśmy tak, jak pokierowali nas mężczyźni.
-Wow, dziwne, że oni nie poprosili Cię o autograf, heh.
-Nigdy żaden leśniczy w podeszłym wieku mnie o to nie prosił. Takiej sytuacji jeszcze nie miałem- rozpromienił się.  Po dłuższej chwili wyszliśmy z lasu i szliśmy milcząc.
-Niall, mogę Ci zadać pytanie?- zaczęłam rozmowę.
-Wal śmiało.
-Dlaczego nie zaprzeczyłeś jak Lucas powiedział, że jestem Twoją dziewczyną?
Horan zaczerwienił się, spuścił głowę w dół, przygryzł dolną wargę i wsunął ręce do kieszeni spodni, po czym krzyknął, pokazując na jakiś budynek:
-O, patrz, Nando's! Jesteś głodna? Chodźmy!- przyspieszył kroku i odezwał się dopiero, gdy wyszliśmy z restauracji. -O której musisz być u Nicol?
-Tak naprawdę to już powinnam.
-Odwiozę Cię, nie będziesz wracać autobusem- zakazał Niall.
-Ok, w porządku. 
Niebieskooki podwiózł mnie pod hotel. Siedząc w samochodzie rzekłam:
-Nie wyszedł nam ten bieg, nie?
-Następnym razem będzie lepiej- w głębi duszy ucieszyły mnie jego słowa, gdyż dał mi do zrozumienia, że będzie następny raz.
-Chyba powinnaś już iść- pośpieszył mnie.
-A tak, rzeczywiście. To.. Do zobaczenia Niall.
-No tak, tak- rzucił chamsko. Wysiadłam z auta, a on szybko odjechał. "Czy powiedziałam coś nie tak? Czy w jakiś sposób go uraziłam tym pytaniem?"- takie myśli krążyły mi po głowie.Nie wiedziałam dlaczego Niall tak się zachowywał. Po dotarciu do domu przyrządziłam sobie coś lekkiego do zjedzenia, chwilę odpoczęłam i tak jak się umówiłam z Nicki- poszłam do niej. Gdy weszłam do jej pokoju była sama i leżała na kanapie. Zauważyłam, że nadal jest przybita. Usiadłam obok niej i rzekłam:
-Hej, Matt już poszedł?
-Tak, jego mama źle się poczuła i musiał jechać z nią do szpitala.
-Rozumiem. Jak się czujesz? Lepiej?- pogłaskałam ją po ramieniu.
-Eh, nie bardzo- pokęciła głową. -Nic mi się nie chce. Cały czas mam tę sytuację przed oczami. Myślisz, że ją uraziłam? Myślisz, że popsułam ich związek?- powiedziała, podnosząc głowę z poduszki.
-Wiesz, a gdybyś Ty zastała Matt'a z jakąś obcą Ci dziewczyną razem w łóżku..
-No tak- skrzywiła się. -Muszę ją przeprosić.
Gdy zaczęłyśmy się wspólnie zastanawiać, jak spotkać Dan, zadzwonił dzwonek do drzwi. Jak zobaczyłam kto stoi z nimi nie wiedziałam co powiedzieć.
-Liam? Danielle? Co wy tu robicie?- wykrztusiła Nicki.
-Nicol, możemy porozmawiać?- spytała tancerka patrząc na nią.
-Też uważam, że powinnyśmy.
-Słuchaj..- zawachała się Peazer. -Chciałam Cię przeprosić. Liam mi wszystko wytłumaczył.
-Czekaj- przerwała Nicol. -Chodź do kuchni, porozmawiamy na spokojnie.
Dziewczyny poszły, a ja i Liam usiedliśmy w salonie czekając na nie.
-Widzę, że sobie poradziłeś. Mówiłam, że dasz radę- zwróciłam się po Payne'a.
-No nie było łatwo- odrzekł.
-To jak to zrobiłeś?
-Wiesz, ten mój urok osobisty tak działa na kobiety, że nie mogła mi się oprzeć, hah- zachochotał. Minęła godzina.
-Coś długo rozmawiają- zaniepokoiłam się.
-No troszkę, ciekawe o czym rozmawiają- przytaknął.
-Możę coś się stało, pójdę sprawdzić
-Siedź, idą już- uspokoił mnie Li.
-I jak tam?- zapytałam patrząc na nie. Gdy wyszły z kuchni uśmiechały się i przytulały.
-W porządku. Wyjaśniłyśmy sprawę.
-Myślę, że możemy z Nicol zacząć naszą znajomość jeszcze raz- powiedziała Dan.
-Czyli wszystko ok?- zdziwił się szatyn
.-Jak najbardziej- rzekła Peazer wtulając się w niego, dodając:
-Cieszę się, że tak to się skończyło
-No my też, prawda Camila?- rzuciła Nicol.
-Tak, tak, jasne. Wkońcu o to nam wszystkim chodziło.- zmieszałam się, ale byłam zadowolona, że sprawa się wyjaśniła.
-To my już pójdziemy. Do zobaczenia dziewczyny- pożegnała się wybranka Liama, a on wychodząc szepnął do mnie:
-Coś za łatwo poszło.
Też mi się zdawało, że będzie z tym troche więcej zachodu, że Dan tak łatwo nie odpuści.
-Cieszę się, że wszystko ok.
-No ja też- zgodziła się ze mną. -Napijesz się czegoś?
-Nie, ja już będę spadać, zmęczona jestem..
-Właśnie, cały czas tylko ja, a u Ciebie co?- zapytała.
-Bywało lepiej.. Wiesz, pójdę już. Pogadamy jutro.
-Ej, wszystko w porządku?- zakłopotała się.
-Yhym, chcę się już położyć. Dobranoc, trzymaj się- powiedziałam i wyszłam. Po przyjściu do siebie wzięłam długą, gorącą kąpiel. Godzinę później leżałam w łóźku w ciemnościach i rozmyślałam. Nagle zadzwonił telefon.
-Halo?- odebrałam.
-Cześć Camila, nie obudziłem Cię?- w słuchawce usłyszałam Malika.
-Nie, nie śpię jeszcze. Stało się coś?
-Nie, tylko tak sobie myślę.. Spotkajmy się jutro.- zaproponował.
-Yhm, wiesz co..- nie chciałam z nim wychodzić. Byłam przybita po tym jak zachował się Niall. Brunet wyczuł, że coś jest nie tak, a ja nie chciałam psuć atmosfery.
-Nie przyjmuję żadnych wymówek. Zabiorę Cię na piknik. Znam takie jedno urocze miejsce. Cisza, spokój, Ty i ja. To jak będzie?
-Eh, no ok- zgodziłam się z grymasem na twarzy.
-To super. Podjadę po Ciebie wieczorem- rozłączył się. Ja odłożyłam telefon i chciałam jak najszybciej zasnąc, żeby o tym wszystkim zapomnieć, lecz nie było łatwo.

_______________________________________________
Heej :* Jest i 12 :D Zachęcam do czytania, komentowania, udostępniania..  ;D A i informuję, że 13 może być ciekawy :] Domyślacie się co się może wydarzyć? Pozdrawiam :) / Mayn x






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 11

     Po przebudzeniu chciałam się przywitać z Niall'em, ale kiedy odwróciłam się w jego stronę nie było go w łóżku. Gdy zastanawiałam się, gdzie on może być drzwi od pokoju uchyliły się, a zza nich wyłoniła się promienna twarz blondyna:
-Nie śpisz juz?- zapytał.
-Nie, właśnie się zastanawiałam, gdzie zniknąłeś.
-A mam dla Ciebie  niespodziankę.- Niall ubrany tylko w jeansy z tajemniczym uśmiechem, skradając się w moją stronę i patrząc mi głęboko w oczy przysiadł przy mojej dłoni delikatnie ją miziając. Gdy to robił wydawał się być niegrzecznym chłopcem.
-Oo, a ta niespodzianka to za co?- zapytałam zaskoczona podnosząc głowę z poduszki.
-Za wszystko, Cami, za wszytko. Dobra, poczekaj tutaj, a ja ją przyniosę.
-Ok- odparłama Horan wyszedł z pokoju. Byłam podekscytowana. Nie wiedziałam co on dla mnie ma. Po chwili niebieskooki wrócił. Na ręcach trzymał dużą tacę, którą postawił mi na kolanach.
-Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało
-Niall, nie musiałeś, ale wygląda na prawdę apetycznie. Skąd wiedziałeś, że lubię takie smakołyki?- blondyn przygotował mi śniadanie- naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-A tak jakoś przeczuwałem, zresztą bardzo się cieszę, że trafiłem w Twój gust. No, smacznego, jedz, bo ostygnie.
-Ale co, to nie zjesz ze mną? Będzie mi raźniej. No kto jak kto, ale Ty chyba nie odmówisz?
-Heh, no jasne, że nie. To skoczę szybko do kuchni i zaraz wracam. 
Po jakimś czasie Niall był z powrotem z talerzem naleśników i zaczęliśmy zajadać.
-Ej, dlaczego ja nie mam polanych czekoladą?!- spojrzałam na niego z wyrzutem, ale przez pryzmat żartu.
-Przepraszam, nie wiedziałem, czy lubisz, ale ja mam takie, bo skończyła się bita śmietana.
-Żartujesz? Uwielbiam czekoladę, kto nie lubi. Daj spróbować- wtedy głodomor włożył na widelec kawałek swojego naleśnika i powiedział:
-Otwórz buźkę!
-Mm, pyszne, chcesz mojego?
-No pewnie! Mam talent do gotowania- dowartościował się Horan połykając truskawkę.
-Oj uważaj, bo się przyzwyczaję i będziesz musiał mi przyrzadzać śniadania, obiadki..
-Z wielką przyjemnością Cami. Polecam się na przyszłość.
-Heh, ciekawe jak tam Nicol i Liam- zmieniłam temat.
-Znając Payne'a to napewno sobie radzą.- zachichotał.
-No, czas wstać- zakomunikowałam.
-Camila masz może ochotę na poranny bieg?- zaproponował Irlandczyk.
-To Ty biegasz?
-No zdarza się. Trzeba dbać o formę, żeby nie dostać zadyszki na scenie- wytłumaczył.
-Wow, zaskakujesz mnie.- przyznałam. -Dobra, tylko jeste jeden mały problemik- skrzywiłam się.
-Jaki?
-Nie mam tu żadnych ubrań, a Twoje są troche za duże, więc...
-Żaden problem! Podjedziemy do Ciebie, przebierzesz się i po sprawie. A narazie włóż to, co masz.
-Jeżeli tak, to już wstaję- odrzekłam. Niebieskooki podniósł się z łóżka razem ze mną. Ruszył w stronę drzwi, a ja dodałam:
-Niall, dziękuję Ci za śniadanie, było pyszne. I te truskawki takie soczyste i słodkie..
Wtedy blondyn podszedł do mnie, złapał delikatnie za rękę i szepnął chichotając cichutko:
-Nic nie może się równać z Twoją słodyczą- nasze oczy znów się spotkały. Wychodząc uśmiechnął się i rzekł:
-Czekam na dole.
Wyczuł, że się speszyłam i to pewnie było powodem jego szybkiego wyjścia. Zawstydził mnie. Gdy zbliżył się do mnie, wygląd jego nagiego torsu zaparł mi dech w piersiach.  Ubrałam się w ciuchy z wczorajszego dnia i zbiegłam do kuchni. Siedział tam Liam:
-Dzień dobry Li, jak się spało?
-Spało.. Eh, dobrze- odrzekł.
-A to Nicol jeszcze nie wstała?
-To Ty nic nie wiesz?- zdziwił się.
-Czego nie wiem?- zapytałam zmieszana.
-Nicol pojechała do domu..
-Jak to do domu? Dlaczego?
-No bo..- Payne zawahał się.
-Liam do cholery co jest?- krzyknęłam.
-No bo my spaliśmy w jednym łóżku, a ja zapomniałem, że z rana miała do mnie przyjechać Danielle. Zobaczyła nas razem, dwuznacznie to zrozumiała i zbluzgała Nicol i wtedy ona wybiegła od nas.
-Nicki jest wrażliwa- rzekłam.
-Pobiegłem za nią, ale nie chciała ze mną gadać to odpuściłem. 
-I co Dan na to?
-Jak wróciłem to już jej nie było. Dzwoniłem, ale nie odbiera. Nie wiem, co robić.
-Dobra Liam, nie martw się. Ja gadam z Nicol, a Ty jedź doan i wyjaśnij jej to. Nie zrobiłeś nic złego przecież. 
-Dzięki Camila, tak zrobię- odparł Li. Chciałam, żeby ta sprawa się wyjaśniła nie tylko dlatego, że była w nią zamieszana moja przyjaciółka, ale dlatego, że Liam wydawał się być przygnębiony i bezradny. Było mi go po prostu szkoda. Do kuchni wszedł Niall:
-Gotowa jesteś?- zapytał patrząc w moim kierunku.
-Tak, możemy jechać- rzekłam, po czym zwróciłam się do szatyna:
-Głowa do góry, trzymam kciuki.
-Yhym- wydusił Daddy zmuszając się do uśmiechu. Po 10-ciu minutach byliśmy z Niall'em w drodzę do hotelu. Przytłoczyła mnie ta sprawa, a Horan najwidoczniej to zauważył, bo zapytał:
-Ej, Cami co taka minka? Stało się coś?
-Eh, Liam, Nicol, Danielle...
-A tak, słyszałem coś.
-Ciekawe jak Nicki musi się teraz czuć..
-Hmm..- zamyślił się.
-A widziałeś się rano z Zayn'em?- spytałam.
-Nie, a co?
-Bo przecież jak on kładł się spać, to ja byłam z nim, a jak się obudzi to..
I w tym momencie podjechaliśmy na parking.
-Oj, nie martw się. Idź się przebrać i zobacz co tam u przyjaciółki, a Zayn'a biorę na siebie. Czekam tutaj na Ciebie- rzekł blondyn.
-Ok, zaraz wracam- odparłam. Po 15-stu minutach byłam już przebrana i gotowa do biegu. Zamknęłam pokój i poszłam sprawdzić jak czuje się Nicol. Zapukałam do drzwi i po chwili się otworzyły:
-Camila? Wejdź proszę- rzekła Nicki.
-Hej, kochanie jak się czujesz?- przytuliłam ją mocno.
-Bywało lepiej. Chodź, usiądziemy.
-Wiesz co, Niall na mnie czeka, bo mieliśmy iść pobiegać... Chcesz iść z nami?- poczułam się mało komfortowo.
-Nie, jakoś nie mam nastroju nawychodzenie, przepraszam.
-Może chcesz, żebym została?
-Nie chcę Ci psuć planów, poza tym Matt do mnie przyjdzie. Wpadnij wieczorem.
-No ok, to trzymaj się, pogadamy później. Będzie dobrze- próbowałam ją pocieszyć.
-Dziękuję, że przyszłaś, kochana jesteś. Leć, bo Niall czeka. Miłego dnia- życzyła mi Nicki.
-Paa- ucałowałam ją i wróciłam do blondyna. Gdy zbliżyłam się do niego, dostrzegłam, że się rozgrzewa.
-Oo, z tą formą, to nie żartowałeś, jesteś nieźle rozciągnięty- zaśmiałam się.
-A jak. Robię to od dziecka, sprawia mi to przyjemność.
-Większą niż śpiewanie?- zaskoczyłam go tym pytaniem.
-Oczywiście, że nie. Śpiewanie to w ogóle inna bajka. Śpiewanie jest moją życiową ambicją, moim uwielbieniem. Dzięki niemu zapominam o o problemach. Jestem w innym świecie. W moim świecie. A sport jest tylko dodatkiem- wyznał blondyn.
-Rozumiem. U mnie znowu sport jest całym życiem, w zasadzie siatkówka. To cudowny sport. Uczy pokory i odpowiedzialności. Dzięki niej poznałam wielu fantastycznych ludzi, na przykład Nicol.
-Serio?
-No, graliśmy w wieku 15-stu lat w siatkówkę plażową. Zdobyłyśmy pierwsze miejsce w Mistrzostwach Polski do lat 16-stu. To jest jedno z najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Czasami mówiłyśmy, że jeżeli kobieta pokocha mężczyznę tak mocno, jak siatkówkę, to będzie on najszczęśliwszym człowiekiem za Ziemi. A muzyka pozwala mi się wyciszyć.
-O, to nie wiedziałem, że aż tak zdolna jesteś.
-Chyba jesteśmy godnymi siebie przeciwnikami- zażartowałam.
-Na to wygląda- uśmiechnął się. -To gdzie biegniemy?- zapytał.
-Nie wiem, Ty Londyn znasz lepiej ode mnie, więc prowadź.
-Ok, to może tam w stronę parku?
-Idealnie- rzekłam i ruszyliśmy w drogę kontynuując rozmowę o muzyce.
-Śpiewasz trochę?- spytał Horan.
-Nie, co Ty. Bóg mi nie dał talentu do śpiewania, heh.
-Jest aż tak źle?
-Uwierz mi, że tak- odparłam. -Kiedyś próbowałam grać na gitarze, ale to było dawno, że już nic nie pamiętam, zresztą długo nie grałam, bo nie miałam nauczyciela, ani czasu przez ciągłe treningi.
-Ja Cię nauczę- rzucił niebieskooki. -Jeśli chcesz oczywiście- dodał.
-Tak, no zapewne nie masz innych ciekawszych zajęć, tylko będziesz się ze mną męczył.Nie chcę się narzucać- odrzekłam ironicznie.
-Jakie męczył? Owszem, nie mam za dużo czasu, bo koncerty, próby, trasy, ale zawsze znajdę go dla Ciebie. To czysta przyjemność. Poza tym nie narzucasz się, bo to ja proponuję pomoc. To jak będzie?-spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-No jeżeli to nie problem..
-Tak! Jeszcze więcej czasu z Tobą!- krzyknął Niall patrząc w niebo i unosząc zaciśnietę dłonie w geście triumfu.
-Wariat- prychnęłam z rumieńcami na twarzy. -No dalej! Goń mnie!- pośpieszałam go.
-To trochę wolniej!
-Eghh, Niall.. Nie chcę nic mówić, ale obejrzyj się za siebie!- krzyczałam. Gonił nas tłum fanek 1D.
-Biegnij! tam w lewo!- piszczał zdyszany głodomor. Uciekaliśmy tak przez około 15-stu minut, aż schowaliśmy się w jakiejś starej chatce w głębi lasu.
-I co teraz?- zapytałam niebieskookiego.
-Nie mam pojęcia. Wygląda na to, że narazie musimy tu zostać- odparł.
-No to pięknie. Ciekawe ile to potrwa... 


___________________________________________________
No cześć ♥! Co tam u Was? Ja po weekendzie? :D Jest next :) Cieszycie się? Komentować! ♥ / Mayn x



sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 10

             Po zjedzeniu kolacji, którą przygotował Tommo, wszyscy poszliśmy obejrzeć jakiś romantyczny film o miłości. W jego połowie Harry wzruszył się, więc Lou go przytulił. Wszyscy się z nich śmiali. Seans trwał dobrą godzinkę. Po obejrzeniu musiałam wracać do domu:
-Zayn, ja już będę uciekać.
-To nie zostaniesz na noc? Jest już ciemno i daleko.- zapytał brunet.

-Nie, umówiłam się z przyjaciółką.
-No jak musisz.. Odwiozę Cię.
-Camila, jutro wybieramy się na kręgle. Chciałabyś jechać z nami?- zaproponował Harry. -Weź przyjaciółkę, będzie fajnie. A i mi płacimy- dodał loczek. 

-No jeżeli to nie będzie kłopot i Nicol się zgodzi to z przyjemnością się z Wami zabierzemy.
-To podjadę po Was, ok?- powiedział z uśmiechem Niall'er.

-Dobrze Niall, dam Ci znać czy Nicki też jedzie. Narazie chłopaki, do jutra.- pożegnałam nowo poznanych przystojniaków i ruszyłam z Zayn'em w stronę hotelu. Rozmawialiśmy o zespole. Opowiadałam, jak zaczęła się moja przygoda z 1D, a brunet, jak wyglądała ich znajomość na początku, kto się z kim zadawał, a kto nie lubił. Dojechaliśmy na miejsce:
-Zayn, dziękuję, że pokazałeś mi Wasz dom, za poznanie z moimi idolami i za jazdę na łyżwach. Na żywo jesteście jeszcze bardziej przystojniejsi.
-Się wie. Ja Ci dziękuję, że dałaś mi jeszcze jedną szansę na poznanie siebie.- wyznał. -To jak jutro? Wychodzisz z nami?- spytał Malik. Nagle ktoś zapukał w okno samochodu po mojej stronie. Wysiadłam i rzekłam:

-Jezu, Nicol oszalałaś? Skąd wiedziałaś, że to ja?
-Po samochodzie Zayna. Chwila.... To znaczy, że...
-Tak, jestem tu- powiedział brunet wysiadając z auta.

-Nicol, poznaj Zayn'a Malik'a. Zayn to ta moja przyjaciółka, o której opowiadałam.
-Cze..Cześć Zayn- szepnęła cichutko z podniecenia, że go widzi. 

-Witaj. Camila, to jak z tą kręgielnią?- spytał ciemnooki.
-Dam znać Niall'owi, to Ci przekaże, ok? Teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć. 
-No dobrze, to trzymajcie się.- dodał, podając Nicol rękę na pożegnanie, a mnie całując delikatnie w dłoń.

-No paa, Zayn! Miło było Cię poznać!- krzyczała Nicki. Przystojniak tylko uśmiechnął się i odjechał.
-Boże, poznałam najpiękniejszą istotę, jaka chodzi po kuli ziemskiej!- powtarzała przyjaciółka.
-Nom, a jutro będziesz miała okazję poznać resztę.
-Jak to?
-No tak. Chłopcy zaprosili nas do kręgielni. Zaraz idę dzwonić do Nialla z odpowiedzią, czy jesteś chętne, czy nie.. A jesteśmy?- zapytałam znając jej odpowiedź.

-Żartujesz, no pewnie, że tak! O której?
-Napiszę Ci po rozmowie z blondynem.- oznajmiłam. -Nicol, ja lecę, bo robi się zimno. To do jutra.- ucałowałam ją i poszłam do hotelu. Po 20 minutach zadzwoniłam do niebieskookiego:

-No cześć przystojniaku, jutro widzę Cię pod hotelem i ruszamy na miasto.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem, Cami. Nicol też jedzie z nami?- zapytał z wyczuwalnym zadowoleniem. 

No jasne, przecież ona Was kocha, więc nie może przegapić takiej okazji.
-To bardzo się cieszę. Będę o 12. Co porabiasz?
-Ok. A szukuję sobie kolację, potem idę się wykąpać i spać. Trzeba odpocząć po szaleństwach na lodzie z Zayn'em.
-A tak, słyszałem coś- wyczułam, że Horan się zdenerwował. -Dobra, to do jutra, dobrej nocy, Cami.

-No paa.- rozłączyłam się, po czym poinformowałam przyjaciółkę, o której ma być jutro gotowa i zrobiłam to, co powiedziałam Niall'owi.

                                          *                       *                             *
Zaspałam. Wstałam godzinę przed przyjazdem Horana. Szybko się ubrałam, zjadłam śniadanie i umyłam zęby. Chwilę po tym weszła Nicol. Usiadłyśmy razem czekając na blondyna. 5 minut później zadzwonił i powiedział, że już czeka, więc wyszłyśmy z hotelu. Ujrzałam samochód Malika. Podeszłyśmy bliżej i dostrzegłam, że brunet siedzi za kierownicą, a Niall z tyłu.
-Nicol, wsiadaj do przodu- narzuciłam jej. Zgodziła się. Otworzyłam drzwi, a niebieskooki przytulił mnie na przywitanie i przedstawił się Nicol podając rękę.
-Cześc Zayn- powiedziałam do naszego kierowcy.
-No cześć piękne. To ruszamy- oznajmił brunet.
-A gdzie reszta chłopaków?- zapytała Nicol.
-Oni już są w drodze. Spotkamy się z nimi na miejscu.
Nicki wdała się w konwersację z Zayn'em, a ja miło gawędziłam z Niall'erem. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Zawsze był pogodny i głośno się śmiał. Bardzo mi się to u niego podobało. Po godzinie jazdy dotarliśmy na miejsce. Nicki wypadła z samochodu jakpoparzona wypatrując chłopaków, a raczej Liama. Kochała go. Był jej największym idolem, a kilku ich miała. 

-Kurde, gdzie oni są? Nigdzie ich nie widzę..- denerwowała się.
-Nicol, odwróć się- zachichotał Niall i ruszyliśmy w ich stronę. Wraz z Harry'm, Louis'em i Liam'em były dwie dziewczyny- Danielle i Eleanor. Grzecznie się przywitaliśmy i poszliśmy do naszego punktu, w którym mieliśmy się dziś bawić. Na początku podzieliliśmy się na dwie grupy i ruszyliśmy do wyznaczonych sektorów. Ja byłam w zespole z Nicol, Niall'em i Harry'm. Założyliśmy odpowiednie obuwie i rzuciliśmy się do gry. Cały czas prowadził blondyn, za nim Nicki, a mi i Hazzie nic nie szło. Denerwowałam się i już nie chciało mi się grać, gdy Niall zaproponował mi pomoc, a Nicol loczkowi. Kiedy nadeszło moja kolej przystojniak rzekł:
-Cami, wybierz kulę- i tak zrobiłam.
-No już i co teraz?-zapytałam podekscytowana.
-Stań tutaj- wskazał palcem miejsce, zaszedł z tyłu łapiąc moją rękę, którą miałam się zamachnąć o pomógł mi tę czynność wykonać.
-Tak, wszystkie! Jestem mistrzem!- wrzasnęłam zadowolona. -A Tobie, Harry, jak idzie?
-Słabo, ale mam dobrą nauczycielkę.- powiedział i spojrzał na Nicol.

-Teraz spróbuj sama.- zaproponował głodomor.
-Ale jak nie wyjdzie to się nie śmiej.
-Skądże- zaprzeczył z uśmiechem, a ja znowu strąciłam wszystkie kręgle. Graliśmy tak jeszcze około 2 godzin, aż wyrównałam się punktami z Nicol. Harr'emu nadal nie wychodziło, widać było, że się chłopak stara. Po jakimś czasie zebraliśmy się w jednym miejscu, aby wyłonić zwycięzce. Wygrał Liam, drugi był Niall, ja z Nicki trzecie, czwarty Zayn, piąty Lou, szósta El, a na szarym końcy loczek. Dan już nie było, bo mama zabrała ją na trening. Po gratulacjach od wszystkich Liam zaprosił nas na obiad, a tak właściwie na wczesną kolację, gdyż była godzina 18, kiedy opuszczaliśmy kręgielnie. Z dobrymi humorami poszliśmy do pobliskiej restauracji, Daddy zamówił stolik dla ośmiu osób, usiedliśmy i wybraliśmy coś do jedzenia. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Panowała świetna atmosfera. Wszysce śmialiśmy się i żartowaliśmy,  a najlepsze było to, że cały dzień spędziłam z Horanem. Uwielbiałam jego towarzystwo. Po 3-godzinnej konwersacji w knajpie pojechaliśmy do domu chłopaków.
                                         *                                *                             *
-Jest późno, zostaniecie u nas na noc- powiedział troskliwym głosem Liam, który zaproponował swój pokój Nicol. Odkąd nie było Danielle cały czas się wokól niej kręcił i chciał rozmawiać. Cieszyłam się, że przyjaciółka też dobrze dogaduje się z chłopakami.
-To zostaniemy, no nie?- zapytała błagalnym głosem Nicki.
-No..- zastanowiłam się chwilkę.
-Zostaniecie- przerwał Zayn łapiąc mnie za ramię. -A ja proponuję Tobie swój pokój.
-Ok. Pokażesz mi łazienkę? Chciałabym się odświeżyć.
-O, tam jest- wskazał ją Malik. -Czekam u siebie- zachęcił brunet znikając w korytarzu.
-Ta, pójdę się wykąpać, a nie mam się w co przebrać...- szepnęłam cicho, nie wiedząc, że Horan stoi za mną.
-Pożyczę Ci jakiś T-shirt, jeżeli potrzebujesz.- zaproponował.
-Mógłbyś? Byłabym wdzięczna.
-No pewnie, chodź, wybierzesz sobie coś- rzucił i weszłam do jego pokoju. Pokazał mi szafę, a ja wyciągłam zwykłą białą koszulę. Podziękowałam blondynowi i ruszyłam pod prysznic. Po 15-stu minutach byłam już w pokoju Malika.
-Ładnie wyglądasz w tej koszuli. Nosisz taki duży rozmiar?
-Nie, to Niall'a, pożyczył mi na noc, bo nie miałam się w co przebrać.
-Oj, trzeba było przyjść z tym do mnie. Dobra, chodź do łóźka, bo zmarzniesz.
-Yy, śpimy razem?-zadałam mu pytanie.
-A widzisz gdzieś drugie?
-No nie...
-No właśnie. Chodź, przecież Cię nie zjem.- zachichotał. Usiadłam na brzegu łóźka i powiedziałam:
-Ale Zayn, rączki przy sobie.
-No oczywiście, gdzieżbym śmiał Cię tknąć- odpowiedział, a jego policzki zarumieniły się. 

-No to dobranoc, Zayn.
-Dobrej nocy, Camila. 
Po 10-ciu minutach Malik już spał. Wiedziałam to, bo straszliwie chrapał. Wstałam i zeszłam do kuchni, aby napić się wody. Gdy zbliżyłam się do lodówki była otwarta, a zza drzwi wystawał czyjś zadek.
-Mm, zgrabny masz tyłeczek przystojniaku- szepnęłam.
-O Boże!- krzyknął Niall. -Cami, przestraszyłaś mnie! Wow, a Ty jak obłędnie wyglądasz w mojej koszuli- onieśmielił mnie.
-Ach, dziękuję.
-Co Ty tu robisz o tej godzinie?
-Musiałam zejść się napić.. Eh, a tak naprawdę, to wyszłam z pokoju Zayna, bo chrapie jak niedźwiedź.
-Heh, żadna nowość- zaśmiał się.
-I nie mam zamiaru tam wracać i tego słuchać-oznajmiłam mu, biorąc łyk wody.
-Hm, to może prześpisz się u mnie? Ja na pewno jestem cichutki w nocy.
-Poważnie mówisz?- zapytałam. W głębi duszy ucieszyłam się z propozycji złożonej prze Horana.
-Jak najbardziej poważnie. 
-Chyba nie zostało mi nic innego, ale ja śpię od ściany.
-No to chodźmy- niebieskooki uśmiechnął się, patrząc mi w oczy. Poszliśmy na górę do jego pokoju i ułożyliśmy się wygodnie w łóźku.
-Kolorowych snów Cami- szepnał blondyn.
-Dobranoc Niall- odpowiedziałam. Odwróciłam się do niego przodem, tak, że widziałam jego gołe plecy, bo leżał tyłem do mnie. Przyglądałam mu się przez dłuższy czas, a moje usta same się uśmiechały. Nie wierzyłam, że jestem razem z nim w łóźku i sobie tak po prostu leżymy. Po kilkuminutowym napawaniu się widokiem jego seksownego ciała, zasnęłam. Zayn będzie zły, jak mnie rano zastanie w łóźku Niall'a, a nie w swoim. Będę musiała się tłumaczyć.


___________________________________________________
I jest dziesiąty :D Czytajcie, komentujcie :D Liczę na większą liczę obserwatorów :) Mam już komputer, więc bd dodawać częściej :)  Pozdrawiam ♥ /Mayn x