wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 15

    Gdy rano się przebudziłam, pierwsze co zobaczyłam, to zadowolona twarzyczka Horana patrząca się na mnie swoimi błękitnymi oczyma.
-Dzień dobry śpiochu- powiedział z entuzjazmem.
-Hej, co mi się tak przyglądasz?- zapytałam nieśmiało.
-Ładnie wyglądasz, gdy śpisz-rzekł, trzymając kciuk przy ustach. Był taki urzekający, kiedy to robił.
-Tak, cała roztrzepana, nieumalowana..
-Kobieta nie potrzebuje makijażu ani fantastycznej fryzury, żeby wyglądać pięknie.
-Tylko szkoda, że niektóre o tym zapominają. Tak w ogóle to która godzina?
-Wczesna, masz, napij się kakao- powiedział podając mi kubek z gorącym napojem. Siedziałam owinięta kocem patrząc na panele podłogi pustym wzrokiem.
-Ciągle się tym martwisz?-zapytał z troską. Ja pogrążona w myślach milczałam.
-Cami, nie możesz się tym tak przejmować- rzekł, siadając tuż przy mnie. -A już napewno nie możesz cierpieć za czyjeś błędy z przeszłości.
-Niall, jak mam się nie przejmować? To spadło na mnie tak nagle i niespodziewanie. Miałam różne przygody w życiu, ale czegoś takiego sobie nawet nie wyobrażałam. Zawsze myślalam, że wychowuję się w normalnej, kochającej się rodzinie, a w życiu mam ład i porządek, z resztą chciałabym o tym choć na moment zapomnieć- zwierzałam się, a Horan słuchał mnie z wielkim skupieniem i niezwykłą wyrozumiałością. Mało myśląc powiedział:
-To ja nawet mam pomysł co Ci w tym może pomóc- blondyn udał się drugiego pokoju. Po chwili wrócił z gitarą, mówiąc:
-Muzyka.
-Jak to?
-Obiecałem Ci, że będę Twoim mentorem i że nauczę Cię grać, a ja zazwyczaj staram się dotrzymywać słowa. Poza tym to moja najlepsza przyjaciółka i dobrze by było, abyście się poznały. Ona zawsze poprawia mi humor, zawsze wysłucha i nigdy nie ocenia. Zasila dobrą energią i odpręża.
"Działa na Ciebie tak jak Ty na mnie"- pomyślałam.
-Mam nadzieję, że dasz się zarazić tymi pozytywami i oderwiesz się od tych wszystkich przykrości, które sprawiają, że tak rzadko się uśmiechasz- kontynuował. Chwilę po zastanowieniu rzekłam:
-Dlaczego nie, możemy spróbować, ale mówię, że dużo zapomniałam, więc musisz mi trochę przypomnieć.
Horan usiadł po mojej lewej stronie i już miał mi pokazać pierwszy akord, kiedy do domku wpadł zdenerwowany Liam:
-Niall!- krzyczał od drzwi. -Gdzie jesteś?
-W salonie!- odpowiedział niebieskooki. Po tym Li wtargnął do pokoju w samych bokserkach i podkoszulce:
-Wiesz gdzie może być Loki?
-Yy, Liam, stało się coś?
-Ładne majtki- rzekłam, zakrywając usta, by nie wybuchnąć śmiechem.
-O, Camila, hej. Szukam psa, bo zaraz Danielle po niego przyjedzie, a nigdzie go nie ma. Wszędzie szukałem, nie mam pojęcia, gdzie może być- szlochał z zakłopotaniem na twarzy. Wyglądał tak śmiesznie chodząc w tę i z powtorem bez spodni, trzymając się za głowę. -Przecież ona mnie zabije!- powtarzał, a ja z Niall'em pokładaliśmy się ze śmiechu.
-No i z czego się tak śmiejecie?
-Hahaha, z Ciebie!- przyznał Horan.
-Liam, kto Ci ukradł spodnie?
-Co? Jakie spodnie? Zginął mi pies, a nie spodnie.- oburzył się.
-Jesteś w samych gaciach! Mógłbyś się ubrać przy damie!- skrzyczał go Niall ze łzami w oczach spowodowanymi śmieszną sytuacją. Liam spojrzał na mnie, potem na swoje gołe nogi i jeszcze raz na mnie.
-Ups, wtoopa...- odrzekł z rumieńcami na policzkach, wyraźnie się speszając. Po chwili z ulicy słychać było klakson samochodu.
-To Dan. Dobra, miło było Was poznać, idę na stracenie- brunet uśmiechnął się do nas i wyszedł.
-Trzymamy kciuki- krzyknął Niall.
-On tak zawsze?- zapytałam.
-Ta, a to on jest tym "najdojrzalszym" i "ułożonym" z zespołu.
-Fajnie jest mieć takich zwariowanych przyjaciół, co?
-Jasne. Rozśmieszą, gdy jest dobrze, ale i potrafią być poważni i wysłuchać, gdy zajdzie taka potrzeba.- mówił. -Mnie, osobiście, najlepiej rozmawia się z Zayn'em. Od początku znajomości z nim dogaduję się najepiej i myślę, że on ze mną też.- kontynuował.  Ja nie chciałam rozmawiać o Malik'u, ani też przerywać Horan'owi, więc milczałam.
-Dlaczego nic nie mówisz?- spytał.
-Lubię słuchać, gdy opowiadasz o swoim życiu- powiedziałam, broniąc się przed właściwą odpowiedzią, ale nie kłamiąc, bo na prawdę lubię jego opowieści. -Wracamy do grania?
-A tak, na czym skończyliśmy?
                                                   *                         *                           *
6 godzin  później umiałam już zagrać połowę "Little things". Cały ten czas wpłynął nas w miłej i przyjemniej atmosferze. Przypomniały mi się te czasy, gdy grałam z zapałem przed rodziną jakieś proste piosenki, a oni cieszyli się, że robię to, co kocham.
-Nie było tak cieżko, jak przypuszczałam- rzekłam. -Dobry z Ciebie nauczyciel.
-E tam, po prostu dużo pamiętasz- uśmiechnał się.
-No, zajęłam Ci cały dzień, a pewnie miałeś coś ważnego do zrobienia.
-Oj, nie prawda. Przyjechałem tu po mikrofony i materiały na nową płytę, a poza tym dawno tu nie byłem.
-W każdym bądź razie dziękuję za miło spędzony czas , ale będę się już zbierać.
-Odwiozę Cię, jeśli chcesz- zaproponował.
-Oczywiście, że chcę, ale co z Liam'em?
-Podobno Danielle miała go zabić, więc uciekamy z miejsca zbrodni- zażartował. -Tak serio, to idź do auta, a ja pójdę sprawdzić co on robi.
-Ok.- odpowiedziałam i zrobiłam tak, jak się umówiliśmy. Po pięciu minutach Horan był już w samochodzie.
-I co z nim?- dopytywałam.
-Pojechał z Dan do schroniska dla zwierząt, bo hycel złapał Loki'ego na ulicy...
-Hah, oj ten Liam..- zaśmiałam się.
-Cami, mam propozycję- zaczął.
-Oo, no to mów, proszę.- zaciekawiłam się.
-Dostałem zaproszenie na urodziny od ed'a Sheeran'a i tam jest napisane, no wiesz, w tym zaproszeniu..- Horan był wyraźnie zestresowany. -... żeby przyjść z osobą towarzyszącą, więc...
-Więc..?- zachęcałam go do wypowiedzenia się, gdyż podejrzewałam o co chce zapytać.
-Cami, chciałabyś mi potowarzyszyć?
-Jeżeli ze mną wytrzymasz, to jasne, czemu nie.- rzekłam, po czym odwróciłam głowę w stronę okna, aby uśmiechnąć się sama do siebie. Niall chyba zrobił to samo, bo gdy na niego spojrzałam jego twarz była ucieszona. Dalsza podróż minęła na rozmowie o ów imprezie, np. jak mamy się ubrać, żeby do siebie pasować i jaki prezent kupić Ed'owi, gdyż znam go tylko pod względem muzycznym.
-No jesteśmy- oznajmił Horan dojeżdżając na miejsce.
-Ah, mam dość już tego miejsca- rzekłam z grymasem.
-Dlaczego? Nie podoba Ci się w Londynie?
-Chodzi mi o ten hotel.. Chciałabym się już stąd wynieść.
-To nie możesz wynająć jakiegoś domu?
-To nie takie proste, poza tym nie mam pracy, to nie dostane kredytu, a z kasą u mnie ostatnio cienko.
-To ja Ci pożyczę, jak będziesz miała to oddasz.- rzucił.
-Nie, nie, napewno nie. Dziękuję za dobre serce, ale i tak już dużo dla mnie robisz, to byłoby za wiele. Zły pomysł.- wypierałam się.
-No to nie wiem...- przyznał.
-Eh, jakoś sobie poradzę, nie. Dziękuję za nocleg i że pozwoliłem mi na chwilę zapomnieć i za wszystko, to wiele dla mnie znaczy, nigdy Ci tego nie zapomne.
-Miło, że mogę pomóc- uśmiechnął się, a ja wtuliłam się w niego z wdzięczności. Tak bardzo chciałam to zrobić. Pragnęłam jego bliskości.
-Zobaczymy się jutro?- zapytał.
-Jasne. Jeśli chcesz. Dobranoc Niall- powiedziałam wysiadając z auta.
-Zadzwonię!- krzyknął i posłał mi buziaka. Odwzajemniłam miły gest i poszłam do siebie. Gdy weszłam do pokoju, wzięłam prysznic, zjadłam kolację i położyłam się do łóźka, aby odpocząć. Nudziło mi się, a nie chciałam, żeby przykre myśli wróciły, wziełam książkę i zaczęłam czytać. Gdy wciągnęłam się w jej przesłanie, przerwał mi dźwięk telefonu:
-No co tam, Niall?- zapytałam.
-Mam rozwiązanie Twojego problemu- krzyczał do słuchawki z podekscytowaniem.
-No mów, mów- ciekawa byłam co tym razem wymyślił.
-Zamieszkaj u mnie!- rzucił. Mnie zamurowało.
-Co?- stać mnie było powiedzieć tylko tyle.
-To znaczy nie u mnie w domu, tylko tam na działce. Jest kuchnia, salon, sypialnia, łazienka, małe, bo małe, ale myślę, że będzie Ci tam lepiej, niż w tym hotelu. Wszystko jest opłacone, więc kasą się nie przejmuj, a i tak tam rzadko siedzę, więc niech chociaż Tobie się przyda.
-Niall ja..
-Nie odpowiadaj teraz- przerwał mi. -Przemyśl to sobie na spokojnie i jak się zdecydujesz to pogadamy. już Ci nie przeszkadzam, śpij dobrze, Cami ale przemyśl to, proszę.
-Dziękuję Niall- powiedziałam, i chłopak rozłączył sie. Czy on zwariował? Chce oddać dom w obce ręce. Czyżby ąż tak mi ufał? Czyżby aż tak mu na mnie zależało?



___________________________________________________
Hej kochani! Jest następny :D Co myślicie? Czytajcie, komentujcie, udostępniajcie, a będę wdzięczna ;]
Następny rozdział jak pod tym będzie 15 komentarzy :) Dacie radę? Pewnie, że tak! Powodzenia! Dziękuję za dotychczasowe opinie :D Bardzo mnie motywują do dalszego pisania! Tu link do "Little things"- Niall uczy grać Camilę tę piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=xGPeNN9S0Fg :) Miłego czytania i słuchania! ;**
                                                             Niall ♥

15 komentarzy:

  1. Genialne !
    Kocham to opowiadanie :D Tylko częściej dodawaj posty, bo ciekawa jestem co bd dalej :D
    ~Iza

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Jestem ciekawa co u Zayna... Opowiadanie jak zwykle świetne :). Mam nadzieję, że natępny rozdział ukaże się szybciej^^. Życzę wenki i dużo papieru.

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwww *.* Fajnie, fajnie tylko gdzie ja będę mieszkać?! ;OO moze zabierzesz mnie ze sobą co?! xdd juz się nie mogę doczekać ^^ I Li bez spodni ♥
    / Juś

    OdpowiedzUsuń
  4. jak czytam czasem mam wrazenie jakby to Nas spodkało ;) ogolnie masz wene twórczą :D (ksiezniczko) ;P (wiesz kto ) ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne!!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne i mam nadzieje, że zaraz bedzie 15 kom :)PS. Lily

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz kolejny komentarz, więc zabieraj się do pisania następnych rozdziałów ! Świetnie się to czyta, mam nadzieję, że szybko nie przestaniesz. Czekam na więcej :))
    ~Kala

    OdpowiedzUsuń
  8. pieknie :) nie moge sie oderwac

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy będą dalsze posty ?
    Czekam i czekam, sprawdzam codziennie ale niestety nie ma nic :c
    Blog jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Noo kiedy nastepny? Już czekam i czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oby Cami zamieszkała w tym domku ^^
    Mam nadzieję, ża nowy rozdział pojawi sie jeszcze dziś *.*

    OdpowiedzUsuń