poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 8

Wstałam dosyć późno. Po przebudzeniu wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Gdy jadłam śniadanie zadzwonił telefon, ułyszałam męski głos. Wiedziałam, że to Niall, bo zapisałam sobie jego numer zeszłego wieczoru.
-Witaj Cami- powiedział blondyn. -Jak się spało?
-Hej Niall- powiedziałam z radością w głosie. Ucieszyłam się, że go znowu słyszę. -No muszę Ci powiedzieć, że ostatnio jakoś nie mogłam zasnąć, a tej nocy spałam jak zabita. 
-Troszkę Cię zmęczyłem tym śmiechem, co?
-Masz rację- powiedziałam, a moje kąciki ust uniosły się lekko w górę.
-Camila.. -chłopak momentalnie spoważniał.
-Tak Niall?- odparłam, z niemałym zaskoczeniem. -Stało się coś?
-Nie, nie tylko...
-Tylko co?- przerwałam mu.
-Dobra powiem to- szepnął. -Co robisz dziś wieczorem?- rzucił.
-A właściwie to nic, a co?- ucieszyłam się, bo pomyślałam, że znów chce ze mną spędzić wieczór.
-A nie chciałabyś wyjść do kina?- zaproponował.
-Czemu nie, to znaczy tak Niall, chciałabym iść z Tobą do kina. Chłopak przez moment nic nie mówił, więc przerwałam tę głuchą ciszę w słuchawce telefonu.
-To o której będziesz?
-Yyy, wiesz co..- słyszałam w jego głosie zakłopotanie.- Spotkajmy się na Dabhney Street o 19. Wiesz gdzie to?
-Tak wiem.-przytaknęłam.-Ok, będę tam. Do zobaczenia Niall.- powiedziałam z entuzjazmem w głosie i rozłączyłam się. Tak strasznie się cieszyłam, że Horan znów umówił się ze mną. Po chwili zadzwoniłam do Nicol, aby powiedzieć, żeby do mnie przyszła. Przyjaciółka wpadła po kilku minutach.
-Kto to był?- krzyczała podekscytowana.
-A więc uważaj! Niall zaprosił mnie do kina, aaa!- piszczałam ze szczęścia.
-To co założysz? Chodź coś wybierzemy.Podeszłam do szafy i przebierałam w sukienkach, w tym czasie Nicol skoczyła do siebie po swoje, żebym miała większy wybór. Wachałyśmy się pomiędzy fioletową, krótką do kolan z małym dekoltem, a zieloną do kostek z falbanami. Po dłuższym namyśle ostatecznie wybrałam tę pierwszą, gdyż Nicol powiedziała, że podkreśla mój ciemny kolor oczu i kobiece kształty. Do tej kreacji wzięłam czarne szpilki. O godzinie 17 poszłam się wykąpać, a zarazem odprężyć przed spotkaniem z Horanem. Wróciłam do pokoju po 40 min w ręczniku na głowie i szlafroku. Nicki siedząc na sofie rzekła:
-No piękna, czas się szykować.- po czym wysuszyła moje włosy i upięła je w kok. Potem pobiegłam do łazienki, aby się przebrać. Przeciągęłam jeszcze rzęsy tuszem i wróciłam do pokoju.
-Wow, jaka Ty jesteś śliczna!- pochwaliła Nicol.
-Ależ dziękuję, podasz mi tę jeansową, błękitną kurtkę?
- Tak, proszę.
-Dzięki kochana. To ja już będę leciała.
-Ale jak, przecież nie pójdziesz na pieszo. Matt czeka już przed hotelem. Zawiezie Cię.
-Nie trzeba było.
-Oj, nie gadaj tylko leć. Ja pozamykam tu wszystko.
-Ok, to trzymaj się- pocałowalam przyjaciółkę w policzek i wyszłam.
-Camila!- krzyczy Nicki ze schodów.
-Co się stało?- zmartwiłam się.
-Torebka. Zapomniałaś torebki- uśmiechnęła się.
-Ahh tak, kocham Cię.- przytuliłam się do niej.- Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
-Baw się dobrze! Wsiadłam do samochodu Matt'a. Jechaliśmy jakieś 20 min. Kolega podwiózł mnie do najbliższego skrzyżowania. Podziękowałam mu, a on życzył mi miłego wieczoru i odjechał. Ja podekscytowana energicznym krokiem ruszyłam w stronę kina wypatrując Horana. Jak podeszłam bliżej, zauważyłam wysokiego, przystojnego bruneta, a Nialla nigdzie nie było. Gdy tajemniczy mężczyzna odwrócił się w moim kierunku spostrzegłam, że to Zayn. Obruciłam się na pięcie i już chciałam wracać, kiedy usłyszałam jego krzyk:
-Camila! Camila zaczekaj!
Udawałam, że nie słyszę. Wtedy on dogonił mnie i przeciął drogę.
-Zayn zostaw mnie. A tak w ogóle to gdzie jest Niall?
-Bo wiesz.. Ekhmm.. - chwilę się zastanowił. -Ja poprosiłem Nialla, aby się z Tobą umówił, a tak naprawdę umówił Cię ze mną. Inaczej byś nie przyszła..

-A dziwisz mi się? Wystawiłeś mnie.
-Camila to nie tak. Ja naprawdę chciałem się z Tobą spotkać. Na Perrie wpadłem przypadkiem. Nie planowałem tego. 
-To nie mogłeś umówić się ze mną w innym klubie?- zapytałam zdenerwowana. 

-Nie wiedziałem, czy znasz wszystkie miejscówki w Londynie. Zrozum, ja naprawdę nie chciałem, żeby tak wyszło. Przepraszam Cię Camila. Wiem, że to nienajlepszy początek znajomości, ale można to naprawić. Tylko czy...- zawahał się. -Wybaczysz mi?- spojrzał na mnie tym swoim błagalnym wzrokiem.
-Zayn ja..- i w tym momencie przystojniak musnął mój policzek swoimi wargami.Uległam. To była magiczna chwila. Nie wykonywałam żadnego ruchu, tylko patrzyłam wprost w jego źrenice.
-Wyglądasz olśniewająco- oznajmił Malik z iskierkami w oczach.
-Dziękuję- szepnęłam nieśmiało i dodałam.- Zayn, jakoś nie mam ochoty na kino.
-Szczerze powiedziawszy ja też nie. To chodźmy może.. Hmm.. Na lodowisko?

-O, też o tym pomyślałam.
-To ruszajmy- odparł Zayn, łapiąc mnie za rękęPo całym ciele przeszedł mnie dreszcz. Nie byłam pewna, czy powinnam iść, ale w końcu nic mi się nie stanie. Uśmiechnęłam się do mulata, spojrzałam głęboko w oczy i dałam się prowadzić. Teraz już nikt nam nie przeszkodzi.


____________________________________________________________
Przepraszam, że długo mnie nie było, ale obecnie nie mam komputera. Mam nadzieję, że niedługo mi go naprawią i wrócę do systematycznego pisania :) Jeszcze raz przepraszam i proszę o wybaczenie :]
Jak Wam się podoba nowy rozdział? Piszcie komentarze, abym wiedziała czy lubicie moją twórczość :) Next rozdział niebawem :) Pozdrawiam xx/ Mayn







1 komentarz:

  1. te opowiadanie jest fantastyczne bardzo mi się podoba już nie moge się doczekać na następne

    OdpowiedzUsuń