wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 9

Weszliśmy do wielkiej hali, gdzie znajdowało się lodowisko, wypożyczyliśmy łyżwy, znaleźliśmy wolne miejsca, aby usiąść i spokojnie je założyć, kiedy Zayn rzekł:
-Camila, zdradzić Ci moją tajemnicę?
-Słucham- powiedziałam nie tyle co z ciekawości co mi powie, ale z grzeczności i troskliwości.

-Nigdy nie jeździłem na łyżwach...- wyznał z uśmiechem na twarzy.
-Naprawdę? Nigdy nie miałeś wycieczki nawet szkolnej?- zapytałam.
-Przychodziłem na nie z rodzeństwem, ale nigdy nie jeździłem. 
-No to najwyższy czas, żeby się nauczyć. Ja Cię poprowadzę- zaproponowałam.- Zakładaj te łyżwy i idziemy- pośpieszałam go. Po 15 min byłam już na lodzie, Zayn z lękiem w oczach patrzył na pokrywę lodową i stał bez ruchu.

-No chodź!- zachęcałam.
-Boję się!- krzyczał. Podjechałam blisko niego i powiedziałam:
-Zayn zaufaj mi. Złap mnie za ręce i powoli wejdź na lód.
-Nieee!
-Zayn..- spojrzałam błagalnym wzrokiem.

-Ok, ale trzymaj mnie!
-Cały czas będę przy Tobie- uspokoiłam mulata. Zayn, po kilkuminutowych prośbach z mojej strony, wszedł na lód.

-I co teraz?- zapytał przerażony. Staliśmy przodem do siebie trzymając się za ręce. Dookoła jeździło mało ludzi, więc było więcej miejsca dla nas. Ciemnooki znów stanął w bezruchu gapiąc się na mnie takim wzrokiem, jakby go mieli zabić.
-Zayn, wiesz, żeby jechać musisz ruszać nogami. To bardzo Ci ułatwi sprawę- zażartowałam z chłopaka.
-Boję się! A poza tym tu jest zimno, mokro i fryzura mi opadnie od wilgoci- grymasił.

-Oj, nie marudź księżniczko! Nic Ci nie będzie, jak dasz sie poprowadzić. Zaufaj mi- powiedziałam. Chyba to do niego dotarło, bo zaczął wykonywać malutkie kroczki.
-Tak, pomalutku. To jak chodzenie, tylko podnosisz nogę i przesuwasz. Prawa, lewa.
-Podnosisz, przesuwasz. Prawa, lewa- powtarzał bezustannie moje słowa.

-No widzisz. To proste, tylko pamiętaj to, co Ci mówiłam. 
W pewnym momencie puściłam jego ręce, a Malik poruszał się już sam, wierząc, że to łatwe. Stałam za nim i patrzyłam jak mu idzie.

-Dobra ze mnie nauczycielka- szepnęłam pod nosem. Nagle zobaczyłam, jak Zayn jedzie prosto na jakąś dziewczynę.
-Zayn, uważaj!- krzyczałam, jadąc mu na pomoc. Niestety nie zdążyłam. Brunet z całym impetem uderzył w stojącą mu na drodze osobę i oboje upadli. Ja podjeżdzając na miejsce kolizji powiedziałam:
-Jezu, nic Wam nie jest?
-Nie, nie, jestem cały- odpowiedział, śmiejąc się z siebie.

-Przepraszam, nie powinnam była Cie puszczać samego- rzuciłam z poczuciem winy.
-Spokojnie, się nie przewrócisz, się nie nauczysz- powiedział, po czym zwrócił się do tajemniczej osoby:
-Hej, nic Ci się nie stało?
-Skądże. Wszystko w porządku-odpowiedziała dziewczyna unosząc głowę w górę.
-Emily?- zapytałam zaskoczona, nie wierząc w to, co widzę. Była to moja dobra koleżanka z Polski.
-Tak, to ja, co taka zdziwiona?- odburknęła niemiło.
-Co Ty robisz w Londynie?
-A co? Myślisz, że tylko Tobie się powodzi?
-Nie, no przepraszam, ale..- gdy chciałam spojrzeć jej w oczy, już jej nie było.

-Znacie się?- spytał mulat.
-Owszem. To moja przyjaciółka z Polski. Była przyjaciółka. Nie mogła pogodzisz się z tym, że ja wyjechałam do Wielkiej Brytanii, a ona została w kraju. Zawsze mi tego zazdrościła.
-Przykro mi- szepnął.

-Zayn, nie zimno Ci w tyłek? Wstawaj z tego lodu. Idziemy już?- posłałam mu uśmiech.
-Właśnie zimno- odwzajemnił go i podniósł się. Wzięłam go znów za ręce, bo chciałam mu oszczędzić kolejnej wpadki i zeszliśmy z lodowiska.
-Podobało Ci się?- spytałam chłopaka.
-No pewnie! Mimo nieprzyjemnej sytuacji z tamtą dziewczyną było miło. Dziękuję, że mnie namówiłaś. Dawno nie czułem takiego strachu- opowiadał Zayn.
-No, gdybyś widział swoją minę, haha...- zadzwonił telefon. Była to moja mama. Pogadałam z nią chwilę i wróciłam do rozmowy z partnerem.
-Jesteś naszą fanką, prawda?- był ciekawy odpowiedzi.
-A po czym tak wnioskujesz?
-Masz "One Way or Another" na dzwonek- zachichotał.

-Achh, tak. No jestem. Uwielbiam waszą muzykę, a piosenkę "Truly Madly Deeply" po prostu kocham- wyznałam.
-Wiesz co, mam pomysł, co będziemy teraz robić- zakomunikował, nie zdradzając, co ma na myśli. Podał mi swoją dłoń, więc się chwyciłam i podążałam za nim. Po pewnym  czasie złapaliśmy taksówkę. Jechaliśmy dosyć długo.
-Nie wiesz gdzie jesteś, no nie?- zadrwił ze mnie Zayn.
-Nie, nie wiem i czekam, aż mi powiesz- pokazałm mu język.
-No jesteśmy- mulat zapłacił za taxi i wskazał ogromną posesję. -O, tam idziemy- dodał. Ja patrząc mu w oczy z niemiałym zaskoczeniem powiedziałam:
-Czy to jest to co myślę?
-Wiem, że lubisz 1D, więc chyba czas poznać resztę, a nie tylko Zayna.
-I Nialla!- krzyknęłam, przytulając się do niego w ramach podziękowania, że mnie tu zabrał. Brunet uśmiechnął się tylko i wprowadził mnie do środka.

-Hey potatoes! Vas happenin?!- krzyknął Zayn na całe mieszkanie. Po chwili na dole była reszta zespołu.
-Chłopaki, przedstawiam Wam moją koleżankę i naszą wielką fankę, Camilę. Camila poznaj moich "braci".
-Witam, miło mi Was poznać- podchodziłam do każdego podając rękę na przywitanie. Ostatni stał  Niall i, gdy podeszłam rzekł:

-Camila ja..- nie dałam mu dokończyć, gdyż złożyłam delikatny całus na jego poliku.
-Niall wiem wszystko. Nie gniewam się i dziękuję- spojrzałam na niego. Z jego twarzy znikło zakłopotanie i oczy rozpromieniły się.
-Miło Cię znowu widzieć, Cami- szepnął, wtulając się we mnie.
-Dobra, dość tych przyjemności. Camila jest dziś ze mną blondasku- chlapnął Zayn do Nialla z cwaniackim uśmieszkiem.
-Chodź, oprowadzę Cię.
Poszliśmy na górę. Brunet pokazał mi ich pokoje i opowiedział o zdjęciach wiszących na korytarzu. Były one z każdego koncertu, jakie odbyli. Nagle przystojniak strzelił pytaniem:
-Łączy Cię coś z Niallem?
-Kolegujemy się, a dlaczego pytasz?
-Nie, bo jak on tak na Ciebie patrzy, to...
-Tak, to znaczy jak- zapytałam zakłopotana, zbił mnie z nóg swoimi przemyśleniami.

-No przy Tobie jest taki łagodny, spokojny i skupiony. Patrzy Ci prosto w oczy, szczerze się przy tym uśmiechając, a on tak na koleżanki nie patrzy. Głupie co? Nie, przepraszam, że zapytałem.
-Yy, nie ma sprawy- odrzekłam. Co, Niall we mnie zakochany?- pomyślałam. Po dłuższym zakłopotaniu chciałam zakończyć ten temat, ale Louis zrobił to za mnie, wołając nas na kolacje.
-Zayn, nie mów o tej rozmowie Niallowi, ok?
-Nie powiem. Zabiłby mnie za to, co powiedziałem, bo on nieśmiały jest. To było bezmyślne z mojej strony- odpowiedział. Horan nie mógł dowiedzieć się o tej rozmowie.


___________________________________
I co myślicie? Komentować :]
Przepraszam za te odstępy pomiędzy wierszami, ale to samo się robi, a ja nie wiem jak to poprawić ;/ Wybaczcie :) / Mayn



1 komentarz:

  1. Podobają mi się Twoje prace;] Liczę na więcje!

    OdpowiedzUsuń