piątek, 3 maja 2013

Rozdział 14

    -Zayn nie mogę- powiedziałam z trudem się przed tym broniąc. Mulat popatrzył na mnie i póścił z uścisku. -Bardzo bym chciała, ale... Ale nie mogę. Przepraszam- odparłam z żalem, patrząc w przejrzyście czystą wodę. Chłopak milczał.
-Zayn, proszę, powiedz coś- niecierpliwiłam się.
-To przez niego tak?- rzekł ze zdenerwowaniem. -No odpowiedz!- krzyknął gwałtownie się podnosząc. W jednej chwili z romantycznego, dojrzałego mężczyzny stał się agresywnym bachorem, któremu chodziło tylko o jedno.
-O kim Ty mówisz?- zapytałam zaskoczona jego reakcją.
-A jak myślisz?! O tego Twojego kochanego blondynka!
-O Niall'a? CoTy odniego chcesz i o co Ci w ogóle chodzi?
-Nie wiesz o co..- rzucił ironicznie w moją stronę. -Jest lepszy ode mnie?
-Zayn przestań tak o nim mówić!- wrzasnęłam.
-No powiedz, jaki jest w łóżku? Robiliście to już?- wyśmiał mi się w twarz.
-Zamknij się! Na prawdę nie wiem o co Ci chodzi i nie mam ochoty w ten sposób rozmawiać. Żegnam.- oznajmiłam ze wściekłością.
-Odezwij się jak będziecie to mieli już za sobą, albo najlepiej nagrajcie mi to! Z chęcią obejrzę!- awanturował się, a ja nie odwracając się pokazałam mu środkowy palec i ze łzami stamtąd uciekłam. Nie mogłam, po prostu nie mogłam z nim tego zrobić. Gdy mnie całował było cudownie, ale w pewnym momencie coś mną wstrząsnęło. Było to uczucie, którego nigdy wcześnej nie czułam, ale nie było to pożądanie czy zauroczenie Zayn'em. Było to moje sumienie. Miałam wyrzuty, bo przez cały ten czas, gdy piłam wino, słuchałam piosenki, którą mi śpiewał, całował, ja... Ja wyobrażałam sobie, że jestem tam z Niall'em. Że to on mnie dotyka, podnieca, pragnie. Zawsze myślałam, że to Zayn jest dla mnie tym jedynym, ale odkąd poznałam Horana to się zmieniło. On ma w sobie coś wyjątkowego i niespotykanego. Jest czuły, wrażliwy, kochający, zabawny i nadludzko przystojny. Mimo, że krótko go znam, nauczył mnie, że lepiej kochać sercem, a nie oczami, bo tylko wtedy miłość ma sens. A propo miłości... Chyba się zakochałam!
                                                       *               *               *
Obudziłam się o godzinie 7 rano. Wstałam, wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie i postanowiłam, że się przejdę po okolicy i jakoś odreaguję to wszystko, co się ostatnimi czasy wydarzyło. Najpierw dziwne zachowanie Niall'a, potem wiadomość o przybranym rodzeństwie i o tacie, który mnie zostawił, następnie nieudana randka, a na koniec wyciągnięcie wniosków, związanych z blondynem. Jednym słowem- masakra. Moja psychika miała dość.
-Camila?!- usłyszałam głos dobiegający zza pleców. Odwróciłam się i ujrzałam Niall'a. -Camila, co Ty tu robisz o tej porze? 
-Nie mogłam spać i jakoś tak postanowiłam się przewietrzyć- odparłam. -A Ty co tak wcześnie na nogach? 
-Wiesz, trening, biegam sobie. 
-No tak- przytaknęłam.
-Słuchaj Cami, chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie ostatnio. Nie powinienem był Cię zostawiać wtedy, więc przepraszam- wyznał spuszczając głowę.
-Nie ma sprawy, nie gniewam się- skłamałam. Nie mogłam mu powiedzieć, że nocami się nad tym zastanawiałam, bo co by sobie o mnie pomyślał.
-Napewno? Bo wiesz, jeżeli nie, to zrozumiem, tylko powiedz.
-Na prawdę, Niall wszystko ok- nie potrafiłam się na niego gniewać. Chciałam rzucić mu się na szyję i już tak pozostać.
-To super- odparł. -Co tam u Ciebie słychać?
-W porządku, po staremu, nic nowego- znów go okłamałam. -A u Ciebie?
-Też norma, tylko nie wyspałem się, bo Zayn całą noc dziwnie się zachowywał- zakomunikował.
-To znaczy?- spytałam, znając tego przyczynę.
-Zamknął się w pokoju, do nikogo się nie odzywał, co chwilę coś krzyczał sam do siebie. Nie wiem o co mu chodziło, ale był mega zdenerwowany.
-Rzeczywiście dziwne- miałam dość okłamywania go. -Wiesz co, ja już będę wracać.
-Odprowadzę Cię, jeśli pozwolisz- zaproponował, jak zawsze zadowolony i pełen słodyczy.
-Nie, nie trzeba, wrócę taksówką, ale dziękuję.
-Spotkamy się dziś?- rzucił.
-Zadzwonię do Ciebie- rzekłam odchodząc.
-Poczekaj! Cami, jadę dzisiaj na działkę z Liam'em na wieś i jak chcesz to wpadnij. Zapraszam.
-Ok, podaj adres, ale nic nie obiecuję- Horan powiedział mi, gdzie się ona znajduje i ruszyłam w kierunku hotelu. Po południu wybrałam się na zakupy. Świeże powietrze przewietrzyło moje myśli i pozwoliło się uspokoić. Kupiłam żółte conversy, czarną sukienkę, czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne, gdyż to co miałam gdzieś mi się zapodziały. Wracając do domu nie czułam się bardziej rozluźniona niż wcześniej. Chciałam z kimś pogadać, wyrzucić z siebie co czuję, lecz do Nicol nie chciałam się zwracać, bo pojechała na tydzień do Matt'a, więc nie wypadało ją prosić, aby do mnie przyszła. 20 min później  byłam już w domu i przymierzałam niedawno kupioną odzież.
Wieczorem, gdy oglądałam tv, przypomniała mi się propozycja Niall'a. Miałam mieszane uczucia, ale postanowiłam z niej skorzystać, więc wsiadłam w najbliższy autobus i podążyłam na podany adres. Po godzinie jazdy z przesiadkami dotarłam na miejsce. Ów działka była ładnie urządzona. Przy bramie i dookoła ogrodzenia rosły iglaste krzewy, a w oddali piękny, kolorowy ogród z zadbanymi roślinami. Z lewej strony stało pięć małych domków. Domyśliłam się, że każdy z chłopaków ma swój, gdyż były w stylu ich upodobań. Otworzyłam furtkę, podeszłam do drzwi, jednego z nich, z napisem "HORAN" i zapukałam.
-Hej Niall!- rzekłam.
-O, Cami!- powiedział, całując mnie w policzek. -Jednak przyjechałaś, wejdź proszę.
Gdy zdjęłam kurtkę, podbiegł do mnie mały, kudłaty piesek.
-O Boże, jaki słodziutki!- krzyknęłam, biorąc go na ręce. -Jak się wabi?
-Hug, bo bardzo lubię się do niego przytulać.
-Myślałam, że Harry, bo taki podobny do niego- zachichotałam.
-Też o tym myślałem, heh. Napijesz się czegoś?- zaproponował.
-Tak, poproszę wodę.
Niall zaprowadził mnie do małego, ale jakże przytulnego saloniku. Wszędzie wisiały jakieś zdjęcia chłopców ze wspólnych wygłupów. Była tak także gitara i fortepian, ale nie zabrakło telewizora, laptopa i innych standardowych urządzeń elektrycznych. Usiadłam na kanapie i bawiłam się z psem czekając na blondyna. Po chwili wrócił i zajął miejsce obok mnie.
-No, to teraz mów co się dzieje- rzucił.
-A próbuję znaleźć pracę, ale nie idzie mi to zbyt dobrze..
-Ale ja nie o tym mówię- powiedział, podpierając się ręką o oparcie kanapy.
-Nie rozumiem- rzekłam, unikając jego spojrzenia.
-Cami, przecież widzę, że coś jest nie tak, więc po prostu to z siebie wyrzuć.
-Eh, a co byś zrobił, jakbyś jednego dnia dowiedział się, że koledzy, z którymi znasz się od dzieciństwa okazują się Twoim przyrodnim rodzeństwem, że Twój tata, który niby nie żyje, nie chciał Cię, gdy się urodziłeś, że osoba, którą uważałeś za dobrego kumpla okazuje się zwykłą świnią i że...- ugryzłam się w język. Już miałam mu powiedzieć, że on mi się podoba, ale na szczęście zorientowałam się w porę, co mówię. Poczułam, że się rumienię, więc odwróciłam głowę w drugą stronę.
-Że?- dopytywał blondyn.
-To wszystko- Niall troszkę się zmieszał, lecz po chwili namysłu zapytał:
-To twój tata nie żyje?
-Teraz to już sama nie wiem co się z nim dzieje- burknęłam. -Moja mama opowiadała mi, jak byłam mała, że ojciec zginął w wypadku, gdy miałam 3 lata, ale ostatnio odwiedzili mnie Lily i Josh i powiedzili, że on nie dość, że żyje, to ma jeszcze, oprócz mnie, dwójkę dzieci i to oni są tym moim przyrodnim rodzeństwem, bo ojciec znalazł inną kobietę i dlatego od nas odszedł.
-To dlaczego Cię okłamywała? Dlaczego nie powiedziała Ci prawdy?
-No właśnie... Dlaczego... Te pytania chodzą cały czas po mojej głowie..
-To rzeczywiście poważna sprawa- przyznał mi rację.
-Niall, ja nie wiem co robić- wydukałam ze łzami w oczach. -Jest mi cholernie ciężko..
-Oj, Cami, nie płacz- powiedział Horan mocno mnie przytulając.
-Jestem z tym wszystkim sama..- znów rozryczałam się jak bóbr. Nie mogłam dłużej tego dusić w sobie.
-Ej, jestem tutaj, przy Tobie, będzie dobrze- powiedział wyciszonym głosem. -Pomogę Ci we wszystkim.
-Na prawdę?- zapytałam, podnosząc głowę z ramion chłopaka.
-No jasne, powinnaś wiedzieć, że możesz na mnie liczyć- wyznał.
-Wiem- przytaknęłam, znów się rozklejając.
-Eh, chodź tu do mnie- rzekł, po czym położyłam głowę na jego kolanach, układając się wygodnie na kanapie, a blondyn delikatnie gładził dłonią moje włosy. Poczułam się tak swobodnie, że zasnęłam. Tego mi było trzeba w tamtym momencie.



____________________________________________________
Witajcie! Jest kolejna część przygód bohaterów opowiadania. Jak Wam się podoba rozdział? :) Piszcie w komentarzach :) Następny rozdział jak zobaczę 8 komentarzy :] Liczę na Was ;* A na poprawę humorów  takie zdjątko chłopców ♥ /Mayn

11 komentarzy:

  1. Strasznie dużo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. Pisz z słownikiem. ;)
    Blog całkiem całkiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ! :)) Czekam na kolejną część ; ))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty powinni ci za to oscara dać. Świetne!!!!!!!!!! proszę następnego :) PLISSS PS. Aga :*


    OdpowiedzUsuń
  4. chcę kolejną część:) Swietne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc :)
    1. Sprawdź wiadomości na fb :>
    2. Fajnie, fajnie ♥ (jednak całe mi to kiedyś czytałaś i kawałek następnego chyba też xd )
    3. Już sie nie mogę doczekać kolejnego ^^
    4. Zayn na fotce *.* ♥
    /Juś :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie=Świetny blog :D

    OdpowiedzUsuń
  7. SUPER!!! NIe mogę się docekać nexta ;).
    P.S Jestem 8 :) :) :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może wstawisz zdjęcie Kamili ;* pleaseeeee!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super nie mogę się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń