Wróciłam do znajomych. Podeszłam do nich i powiedziałam, że chcę wracać. Nie pytali dlaczego, po prostu wyszliśmy. Wracając do domu, siedziałam z tyłu samochodu i myślałam o tym co się wydarzyło. Próbowałam odgadnąć dlaczego Malik zaprosił mnie do klubu. I dlaczego miałam tam wogóle pójść...
-Ej, żyjesz? Paliłaś coś, bo wyglądasz jak naćpana?!- zapytała Nicol, ponieważ twarz miałam rozmarzoną.
-Nie, nic mi sie jest, to tylko zmęczenie- skłamałam, nie zdradzając co tak naprawdę wydarzyło się w klubie.
* * *
Weszłam do domu, po czym wzięłam szybki prysznic. 15 min później leżałam już w cieplutkim łóżeczku z laptopem na kolanach i gorącą czekoladą. Siedziałąm trochę na TT i FB, a potem weszłam na jakiś portal plotkarski, żeby zobaczyć jakieś ciekawostki o- rzecz jasna- Zaynie. Było tam jego zdjęcie. Włączyłam je na pełny ekran, ułożyłam sie wygodnie i wgapiałam się w te piękne, szkliste oczka. Wkońcu zasnęłam.
* * *
Gdy sie obudziła, laptop ze zdjęciem cały czas był włączony. Ucałowałam monitor i szepnęłam:
-No Malik... Dziś w klubie.. My... Razem... Co Ty mozesz ode mnie chceć...Wstałam, zjadłam śniadanie i wyszłam z Nicol porozglądać się trochę po sklepach. Postanowiłam kupić sobie jakąś sukienkę na dziś wieczór. Chciałam wyglądać dla niego wyjątkowo, ale nie zbyt wyzywająco. Nie mogłam się doczekać, kiedy poczuję zapach przystojniaka z 1D. Po 6 godzinach, spędzonych na londyńskich ulicach, wróciłam z torbami do domu. Była godzina 18, a o 20 miałam być w klubie, więc zaczęłam się przygotowywać. Włosy rozpuściłam swobodnie wzdłuż ramion, zrobiłam lekki make- up. Założyłam kremową sukienkę do połowy ud i czarne szpilki. Wzięłam to, co uważałam za potrzebne i ruszyłam w drogę.
Po 40 min byłam na miejscu. Moja punktualność mnie zdziwiła, była dokładnie 20. Weszłam do klubu, zajęłam jakiś stolik, położyłam torbę na krześle. Zamówiłam u kelnera sok pomarańczowy i rozglądałam się za mulatem. Nagle rzucił mi się w oczy ciemny, wysoki brunet w szarych rurkach, czarnych butach, kurtce jeansowej i białym t- shircie, To było on. Lecz nie sam.. Obok niego stała jego była dziewczyna. Ta.. jak jej tam.. Perrie? Perrie Edwards. Do tamtego momentu myślałam, że to jego ex. Widocznie się myliłam. Kleiła się do niego jak pszczoły do miodu. Zrobiło mi się smutno. To ze mną miał się spotkać. To ze mną miał spędzić ten wieczór. Przynajmniej tak twierdził wczoraj. Postanowiłam wyjść. Byłam tak rozzłoszczona, że nie zauważyła, że nie wzięłam torebki...
______________________________________________________
I jak? :D/ Mayn

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz